Pierwszy kryzys

Wchodząc w biznes wychodzisz ze strefy komfortu. Wchodzisz w dynamiczny świat, w którym jutro nie będzie takie samo jak dzisiaj.

Pracując na etacie, lub studiując będąc na utrzymaniu rodziców funkcjonowałeś w strefie komfortu, gdzie można było przewidzieć jaki będzie kolejny dzień, ponieważ życie składało się z powtarzalnych cykli. Ktoś za ciebie podejmował kluczowe decyzje, ktoś inny brał za to odpowiedzialność. Ty miałeś przydzielone miejsce w szyku, które doskonale znałeś. Przez całe lata nic się specjalnie nie zmieniało. Co miesiąc otrzymywałeś być może nie do końca zadowalającą pensję, ale za to nie interesowały cię takie pojęcia jak kryzys, koniunktura, strata, ryzyko itp.

Wchodząc w świat biznesu wchodzisz w zupełnie inny świat, którego jeszcze nie znasz i dlatego jesteś szczególnie narażony na wiele niebezpieczeństw, które są z tym związane. Tak jak każdy obcy, który nagle znajduje się na nieznanym terenie.

W nieznanym terenie bardzo łatwo jest się pogubić, dlatego warto zapoznać się z podstawowymi wskazówkami, jak przeżyć pierwszy okres, zanim poznasz okolicę.

Dotychczas nie musiałeś się z nikim ścigać. Mogłeś, ale nie musiałeś. Mogłeś być ambitny i podjąć wyścig z innymi, pokazując że jesteś lepszy, że jesteś w stanie osiągnąć więcej. Nikt jednak cię do tego nie zmuszał. Mogłeś równie dobrze żyć zupełnie inaczej. Na luzie. Nie przejmować się tym, w którym miejscu jesteś a w którym miejscu są inni. Nie przejmować się tym, że inni awansują, że więcej zarabiają, że mają domy, a ty nie masz nawet mieszkania. Ponieważ być może wybrałeś taki sposób na życie. Nie groziła ci z tego powodu śmierć głodowa, ani inny rodzaj unicestwienia.

Jednak w biznesie obowiązują zupełnie inne reguły. Biznes nie daje możliwości wyboru tego czy wolałbyś nic nie robić, nie osiągać zysków, ale jednak funkcjonować na rynku, czy też ścigać się z innymi po to, żeby uzyskać jak najlepszą pozycję. W biznesie obowiązuje tylko ta druga opcja. Nie ma tutaj miejsca dla nieuporządkowanych luzaków biorących bezkrytycznie to, co im życie przyniesie. Brak aktywności w biznesie oznacza nie tylko upadek, czyli śmierć firmy, która w najlepszym wypadku kończy się jej zamknięciem z zerowym saldem, ale biznesową śmierć na raty, czyli wydłużoną w czasie.

Pracując na etacie, mogłeś otrzymywać pieniądze nie pracując. Będąc na urlopie, lub na zwolnieniu lekarskim. W biznesie nie pracując, nie zarabiasz. Ten świat nigdy nie usypia. Wymaga ciągłej aktywności. Ponieważ jeśli przystaniesz chociaż na chwilę, to natychmiast kto inny zajmie twoje miejsce. Jest to więc ciągły wyścig. Przy czym nie jest to wyścig szczurów w korporacji. To jest zdrowa rywalizacja.

Dlatego przypomnę statystyki, które przytoczyłem w jednym z pierwszych wpisów – w ciągu pierwszego roku działalności upada 50% nowo powstałych firm, w ciągu trzech lat upada 70% nowo powstałych firm, po pięciu latach od rozpoczęcia działalności, na rynku pozostaje ich tylko 10%.

Wynika to właśnie z powodu zderzenia z zupełnie nową rzeczywistością.

Jednak 10% daje sobie radę i funkcjonuje na rynku nawet przez dziesięciolecia, gdzie następnie przekazuje swój biznes potomnym. Jak z tego wynika, można sobie w tym świecie poradzić.

Przede wszystkim musisz sobie uświadomić, że wchodzisz w nowy świat. Nie należy tutaj oceniać, że prowadzenie biznesu jest trudne. Ponieważ słowo „trudny”, jest pojęciem względnym. To co dla kogoś jest trudne, dla kogoś innego będzie bardzo łatwe. Trudne jest to, czego nie rozumiemy i czego nie potrafimy. Żeby stało się łatwe trzeba to zrozumieć i się tego nauczyć.

Najtrudniej jest przetrwać pierwszy kryzys, który pojawia się w różnych okresach. W jednym przypadku już na samym początku, w innym trochę później. To właśnie ten pierwszy kryzys w prowadzeniu firmy jest przyczyną upadku większości nowych firm. Dlatego, że nauczyliśmy się przez lata radzić sobie z problemami dnia codziennego, ale nie radzimy sobie z czymś co jest nowe. Poza tym biznes jest tylko jednym z projektów, który realizujemy w życiu i na każdym etapie możemy z niego zrezygnować. Z życia nie można zrezygnować tylko dlatego, że na jakimś etapie pojawiły się trudności. W biznesie przychodzi nam to znacznie łatwiej. Szczególnie na etapie, kiedy jeszcze nie włożyliśmy w to zbyt wiele energii.

W ten sposób właśnie nie powstaje wiele ciekawych projektów biznesowych. Ponieważ zbyt łatwo podejmuje się decyzję o rezygnacji.

W większości przypadków kryzys pojawia się w naszej głowie, a nie jest kwestią obiektywnych czynników. Jeśli firma upada ponieważ młody przedsiębiorca uznaje, że doszedł do ściany z powodu braku klientów, braku zleceń i w rezultacie braku pieniędzy, to nie ekonomia jest tutaj przyczyną. Problemy ekonomiczne są tylko skutkiem kryzysu, którego przyczyny tkwią w zupełnie innym miejscu.

Ponieważ ściana, którą widzimy powstaje tylko w naszym umyśle. W rzeczywistości jest to lęk przed pójściem dalej, który powstaje z różnych powodów.

Umysł młodego przedsiębiorcy działa trochę inaczej, niż umysł konsumenta. Szczególnie w pierwszej fazie działalności. Będąc pracownikiem zarabiającym 3 000 zł, twoim marzeniem było zarabiać 4 000 zł. Taką kwotę byłbyś w stanie uznać za zadowalającą.

Jednak zakładając firmę twój umysł zaczyna pracować trochę inaczej. „Na początku było marzenie”. Tak brzmi tytuł pierwszego wpisu na tym blogu. Czyli od tego wszystko się zaczyna. Problem tylko w tym, że marzenia nie mają ograniczeń. Marząc o przyszłej firmie, nie marzysz już o 4 000 zł, lecz do tej kwoty dodajesz co najmniej jedno zero. Oczywiście na poziomie świadomym tłumaczysz sobie, że dopiero za jakiś czas to osiągniesz, na co oczywiście się godzisz.

W rzeczywistości jednak wchodząc do biznesu zaczynasz zauważać to, czego dotychczas nie widziałeś. Zaczynasz zwracać uwagę na innych przedsiębiorców. Zaczynasz się im przyglądać. Następnie chciałbyś im najpierw dorównać, a potem prześcignąć. Zatem widzisz ludzi, którzy obracają dużymi pieniędzmi. Liczysz w każdym sklepie ile pieniędzy mogą w nim dziennie zostawić klienci. Nagle uświadamiasz sobie, że jest to wielokrotnie więcej, niż twoje roczne wynagrodzenie. Ile więc to jest w miesiącu.

Widzisz, że jest to takie proste. Klientowi podaje się towar, on za to płaci i biznes się kręci. Nie zdajesz sobie jednak sprawy, że przychód to nie jest dochód. Że za te pieniądze, które zostawia klient w sklepie właściciel musi kupić towar, wypłacić wynagrodzenia pracownikom, zapłacić za najem lokalu i ponieść jeszcze wiele kosztów. W rezultacie po zapłaceniu kosztów te kwoty nie są już takie wielkie, albo nie ma ich wcale. Natomiast na pewno nie są równe kwotom przychodów.

Twoja podświadomość jednak nie zna się na ekonomii. Jest bardzo prymitywną istotą, na poziomie sześcioletniego dziecka. Wywraca ci wyobraźnię do góry nogami. W krótkim czasie widzisz już tłumy klientów i wielkie pieniądze. To coraz bardziej zostaje kodowane w twoim umyśle.

Nawet jeśli w początkowym etapie zarabiasz 3 000 zł, czyli tyle ile jeszcze do niedawna zarabiałeś na etacie, to znaczy, że osiągnąłeś ten sam poziom. Każdy doświadczony przedsiębiorca powiedziałby, że to jest dobry poziom na start. Niedługo potem osiągasz to, o czym jeszcze niedawno marzyłeś – zarabiasz 4 000 zł. Dlaczego więc nie jesteś szczęśliwy?

Dlatego, że linia twoich marzeń znacznie się przesunęła i to co kiedyś oceniałbyś jako sukces, dzisiaj uznajesz za porażkę. Ponieważ nadal widzisz tych właścicieli sklepów z wielką gotówką. Problem tylko w tym, że ta gotówka jest tylko w twojej głowie.

Ponieważ twoja podświadomość nie ma poczucia czasu i istnieje dla niej tylko teraźniejszość. Widzisz więc stan obecny, ale nie przychodzi ci do głowy, że ten stan nie był zawsze taki sam. Że ten właściciel sklepu dochodził do tego etapu przez wiele lat. Bo tak wygląda biznes. Podświadomość podsuwa ci więc obrazy, które niejako paraliżują twój racjonalny umysł.

Bowiem na podstawie prostej analizy ekonomicznej mógłbyś dokonać szokującego odkrycia. Gdybyś postarał się prześledzić historię tego przedsiębiorcy, to z końcowych wniosków mogłoby wynikać, że osiągnąłeś znacznie większy sukces, niż ten przedsiębiorca. Dlatego, że on będąc w tym samym etapie prowadzenia firmy, w którym ty jesteś obecnie, nie osiągnął nawet połowy tego, co ty.Oczywiście, zawsze można wskazać wielu takich, którzy na tym samym etapie osiągnęli znacznie więcej. To jest właśnie problem naszego umysłu, który zawsze sobie takich wyszuka. Nawet jeśli ich nie znajdzie, to sobie ich wymyśli.

Bardzo często na różnego rodzaju szkoleniach, czy też w pseudo poradnikach biznesowych przedstawia się historie ludzi sukcesu takich ja Bill Gates, czy Mark Zuckerberg, chcąc w ten sposób pokazać jak łatwo jest osiągnąć biznes i w ten sposób zmotywować młodych przedsiębiorców. W ten sposób właśnie produkuje się masowo ofiary biznesu.

Po ukończeniu takiego kursu, lub po przeczytaniu tego rodzaju poradników, młodzi przedsiębiorcy wchodzą na rynek sądząc, że wszystko jest tak łatwe jak było to napisane w książce. A pieniądze spadną same z nieba i to potężne pieniądze.

Musisz zrozumieć, że w ten sposób nafaszerowałeś sobie umysł mało realnymi wizjami i mimo osiągnięcia całkiem dosyć dobrego poziomu, tracisz entuzjazm do dalszego działania. Następuje zniechęcenie, ponieważ to co jest w rzeczywistości sukcesem, umysł rozpoznaje jako porażkę, ponieważ dokonuje porównania z postaciami z książek i kursów.

Jeśli z książki wynika, że bohater pierwszy milion zarobił w ciągu pierwszego roku, a kolejne dziesięć już rok później, to tak ustawisz sobie nieświadomie swój punkt odniesienia.

Gdyby jednak ktoś ci pokazał, że sklepikarz który według ciebie zarabia wielkie pieniądze dochodził do tego dziesięć lat to prawdopodobnie doszedłbyś do wniosku, że warto te dziesięć lat poświęcić, żeby takie pieniądze zarabiać. Mając alternatywę 3 000 zł z niewielkimi podwyżkami do końca życia. Dogłębna analiza mogłaby jednak wykazać, że wystartowałeś ze znacznie wyższego poziomu, masz lepsze predyspozycje niż twój sklepikarz i jej wynik wskazuje, że ten sam etap możesz osiągnąć w ciągu 4 lat. Jeśli stwierdziłeś, że warto było czekać na to 10 lat, to czy perspektywa osiągnięcia tego poziomu w ciągu 4 lat jest porażką, czy sukcesem?

Praktycznie na co dzień spotykam przedsiębiorców, którzy po krótkim czasie poddali się w walce o rynek. Niektórzy po kilku miesiącach, inni po kilku latach. Niektórzy z powodu zniechęcenia, braku motywacji, inni z powodów, które uznali za obiektywne. Czyli spadek koniunktury w danej branży, co się często zdarza w rożnych branżach.

Powodów jest bardzo wiele, ale większość ma podłoże psychologiczne, a nie ekonomiczne.

Prawdziwy kryzys jest wtedy, kiedy nie mamy na niego wpływu. Jeśli meteoryt uderza w twoją fabrykę i ją niszczy, albo następuje tsunami i ją zalewa. Wtedy nie masz na to wpływu. Na wszystko inne masz wpływ.

Kiedyś zjawił się u mnie przedsiębiorca budowlany z prośbą o poradę w kwestii ewentualnej likwidacji firmy. Był to czas kryzysu gospodarczego. Na rynku nie było pieniędzy, ludzie nie kupowali mieszkań bo masowo tracili pracę. Firmy budowlane bankrutowały. Klient właściwie nie przyszedł pytać o to czy ma likwidować firmę, czy nie, lecz o to w jaki sposób to zrobić. Zapytałem wtedy z jakiego powodu chce firmę zlikwidować? Odpowiedział ze zdziwieniem, że wiadomo dlaczego – z powodu braku zleceń.

Po krótkiej rozmowie okazało się, że prawda jest trochę inna. Powodem nie był brak zleceń, tylko to, że było ich za mało. Jak z tego wynikało, firma jest w stanie funkcjonować na minimalnych obrotach, co jednak wystarczy żeby przetrwać przez jakiś czas. Zapytałem wtedy co robi jego konkurencja? Odpowiedział że to samo. Firmy budowlane masowa się likwidują. To była właśnie kluczowa informacja. Po godzinie rozmowy, klient już nie miał ochoty likwidować firmy i prowadzi ją do dnia dzisiejszego.

Co się zmieniło? Nie zmieniła się na pewno rzeczywistość. Nadal żyliśmy w tym samym świecie. Zmieniło się podejście klienta do rzeczywistości. Wystarczyło chwilę się zastanowić i spróbować przewidzieć najbliższą przyszłość. Co należy zrobić jeśli chcesz odnieść sukces, a wszyscy idą w jedną stronę uciekając przed kryzysem i nawołują żebyś poszedł z nimi bo zginiesz? Należy pójść pod prąd, czyli w przeciwnym kierunku.

Co się wydarzyło po naszej rozmowie w krótkim czasie na rynku budowlanym? Firmy budowlane masowo się likwidowały. Czy należało zrobić to samo? Nie. Ponieważ zaczęło się dziać to, o czy marzy każdy przedsiębiorca – konkurencja zaczęła się likwidować. Kryzys zaczął mijać, i klienci zaczęli masowo poszukiwać firm budowlanych, których z kolei na rynku nie było już tak dużo, ponieważ wielu się zniechęciło do tej działalności, a inni nadal mieli opory przed tym, żeby zaistnieć, w tej branży. Nastąpił więc moment, kiedy mój klient nie był stanie przerobić wszystkich zleceń, ponieważ nie był w stanie tak szybko rozwinąć firmy.

Gdyby klient wtedy podjął decyzję o likwidacji firmy, dzisiaj być może pracowałby gdzieś na etacie, lub za granicą, zamiast być właścicielem prężnej firmy.

Tak więc wbrew pozorom, biznesem w większej części rządzi psychologia, niż ekonomia.

Jak poradzić sobie, lub najlepiej nie dopuścić do głębokiego kryzysu?

1. Dobrze przygotuj się przed rozpoczęciem działalności. Marzenia nie zastąpią ekonomii.

2. Pamiętaj, że kryzys rodzi się zwykle w twoim umyśle, a nie w rzeczywistości. Podświadomość wywołuje emocje, a te z kolei fałszują twój obraz rzeczywistości. Bardziej ufaj kalkulatorowi niż emocjom.

3. Opracuj dobry plan działań z podziałem na etapy, które zamierzasz osiągnąć w określonym czasie. Jeśli je osiągasz zgodnie z planem, to znaczy, że nie ma żadnego kryzysu, a tylko umysł płata ci figle.

4. Wyznacz sobie realne punkty odniesienia. Nie stawiaj sobie za wzór Billa Gates, bo gdybyś poznał bliżej jego biografię to zrozumiałbyś, że wielu największych ludzi biznesu zawdzięcza to w dużej mierze zbiegowi wielu przypadków i wcale nie muszą być geniuszami.

5. Pamiętaj, że po burzy przychodzi słońce, a przed burzą jest cisza. Życie, które jest składanką powtarzalnych cykli jest życiem nieudaczników. Życie ludzi sukcesu jest dynamiczne. Pełne wzlotów i upadków, na drodze która sukcesywnie pnie się górę. Co jakiś czas spójrz w dół i uświadom sobie z które punktu wyszedłeś, a w którym jesteś teraz. Wtedy zobaczysz jaką drogę przebyłeś.

6. Uświadom sobie, że każda nawet mała porażka jest nauką, której nie zdobędziesz w żadnej szkole. Z czasem zupełnie inaczej będziesz odbierał porażki. Każda porażka będzie paradoksalnie zbliżać cię do sukcesu. Nikt nie zrozumie pojęcia „gorący” dopóki pierwszy raz się nie poparzy. Ponieważ odczuć nie można nauczyć się z książek.

7. Porażka nie jest kryzysem. Jest tylko porażką, dzięki której odkrywasz to, czego nie widać z zewnątrz. Nauka nie polega tylko na tym, żeby uczyć się tego co należy robić. Nauka polega też na tym, żeby wiedzieć jak czego nie należy robić. Często można się tego nauczyć tylko popełniając błędy. To się nazywa doświadczenie.

Pierwszy kryzys jest więc tylko kolejnym doświadczeniem, dlatego warto go przeżyć.
Co będzie potem? Potem będzie następny kryzys. Czy to znaczy, że prowadzenie biznesu składa się tylko z kryzysów?

Nie, między nimi jest wiele przestrzeni, która nazywa się euforią.


Ulotki, broszury, ogłoszenia. Czy warto?

Rynek poligraficzny w Polsce ma się bardzo dobrze. To wszystko dlatego, że na rynku ciągle pojawiają się nowi przedsiębiorcy, którzy odruchowo zamawiają całe tony różnego rodzaju materiałów reklamowych.

Wynika to z odruchu bezwarunkowego. Funkcjonując jako konsument spotykasz się na każdym kroku z procesem wciskania ci różnego rodzaju ulotek i broszur. Będąc konsumentem mało kto zwraca uwagę na skuteczność tego rodzaju marketingu. Zachowujemy się automatycznie. Nie chcąc nosić tego rodzaju ulotek w kieszeniach, albo odmawiamy przyjęcia, albo nie chcąc robić przykrości „roznosicielowi” bierzemy i wrzucamy do najbliższego kosza.

Wystarczy się przez chwilę zastanowić i przypomnieć sobie z ilu takich ulotek skorzystałeś.

Już wcześniej w jednym z wpisów wykazywałem, że nasz umysł jest przeładowany informacjami i dlatego podejmuje działania obronne. Dlatego większość rozdawanych na ulicach ulotek można znaleźć w sąsiednich koszach na śmieci.

Nie oznacza to, że pozyskiwanie klientów poprzez ulotki i broszury jest nieskuteczne. Nigdy nie jest tak, że to zupełnie nie działa. Natomiast trzeba zwrócić uwagę na to, że każda branża na swoich specyficznych klientów. Inaczej bowiem klient będzie poszukiwał pizzy na telefon, a inaczej usług biura rachunkowego, czy też firmy remontowej.

Sprzedając pizzę na wynos zdecydowanie więcej klientów zachowa ulotkę, gdyż niektórzy regularnie korzystają z tego rodzaju usług. Szczególnie w sytuacjach, kiedy za okazaniem ulotki można otrzymać rabat przy zakupie. Taką ulotkę się zachowuje przewidując, że jeśli nie teraz, to w najbliższym czasie z tej usługi się skorzysta.

Natomiast na jaką reakcję można liczyć rozdając ulotki na przykład firmy remontowo-budowlanej? Jeśli klient w najbliższym czasie nie zamierza dokonywać żadnego remontu, to nie będzie zainteresowany tego rodzaju usługą.

Jeśli nawet będzie to ulotka reklamująca inny rodzaj oferty i nawet jeśli klient często z niej korzysta, to zwykle posiada już stałych dostawców tego rodzaju usług. Natomiast większość ludzi nie lubi zmian. Tego rodzaju ulotka może wywołać zainteresowanie potencjalnego klienta, jeśli w tym czasie poszukuje tego rodzaju oferty,

Trzeba przy tym pamiętać, że ulotki i różnego rodzaju znajdujemy wszędzie. Rozdawane są na ulicach, lub rozłożone w różnego rodzaju miejscach. Umysł człowieka już ich nawet nie zauważa, ponieważ jest to dodatkowa informacja, która go obciąża.

W swojej karierze próbowałem już wszystkiego. Z różnym skutkiem. Przerabiałem już rozdawanie ulotek, broszur oraz kolorowe ogłoszenia w prasie.

Umysł młodego przedsiębiorcy w pierwszym okresie działalności funkcjonuje jeszcze jak umysł konsumenta. Biznes jest u niego jeszcze tylko wyobrażeniem. Dlatego też rzuca na ulicę tysiące ulotek, lub daje ogłoszenie w prasie i następnie oczekuje przy telefonie na tłumy klientów. Jednak telefon nie dzwoni. Bo niby dlaczego miałby zadzwonić?

Człowiek ma do wyboru wiele różnych możliwości skorzystania z różnego rodzaju usług, lub dokonania zakupu. Dlaczego miałby skorzystać właśnie z twojej oferty? Czym różni się twoja ulotka, lub twoje ogłoszenie od innych? Jakie informacje klient uzyskuje z ulotki, lub ogłoszenia? W jaki sposób może porównać z innymi ofertami?

Potencjalny klient ma wybór – może skorzystać z Internetu. Dlaczego miałby poszukiwać informacji o firmie na ulotce? Nawet jeśli weźmie ulotkę, to i tak będzie poszukiwał więcej informacji w Internecie. Jeśli firmy nie ma w Internecie, to znaczy, że nie istnieje. To znaczy, że nie jest nowoczesna.

Internet zmienia wszystko. Pozwala szybko odnaleźć cały szereg firm, które oferują określone usługi, lub towary. Pozwala na porównanie z innymi i wybór najlepszej oferty. Wreszcie pozwala na zapoznanie się opiniami innych klientów. Niestety ulotka, czy broszura tego nie zapewnia.

Nawet ulotka z ofertą pizzy na telefon zostaje wypierana z rynku przez Internet. Dzisiaj w dobie smartfonów z każdego miejsca można skorzystać z Internetu. Świat zmierza bardzo szybko właśnie w tym kierunku.

Kiedy znajduję w różnych miejscach ulotki czy broszury biura rachunkowego, jest to znak, że nowe biuro rachunkowe pojawiło się na rynku. Ponieważ jest to typowe zachowanie nowicjusza. Starzy właściciele biur już wiedzą, że to nie działa. Dlatego, że tego rodzaju usług nikt nie poszukuje zbierając ulotki.

Nawet rozsyłając oferty imienne do nowo powstałych firm, skuteczność wynosiła około 1%. Biorąc pod uwagę wszystkie koszty, które zostały poniesione, to okazało się, że nawet pozyskanie jednego klienta od czasu do czasu, nie pokrywało nawet poniesionych kosztów.

Ponieważ wystarczy policzyć koszt projektu, wydruku i dystrybucji, a następnie porównać z przychodem, który dzięki temu się uzyskuje.

Trzeba wziąć pod uwagę, że tylko część osób, którym rozdaje się ulotki może być potencjalnymi klientami. Natomiast nigdy tego nie wiesz, którzy to są. Trzeba więc rozdawać wszystkim, co niesie ze sobą koszty.

Inaczej jest w Internecie. Tam klient ma możliwość samodzielnego poszukiwania tego co go interesuje. Współczesny klient chce mieć prawo wyboru i nie lubi jeśli mu się coś narzuca. To on sam chce podejmować decyzje.

Internet dostarcza wiele możliwości, które również pozwalają na podrzucanie klientowi określonych treści. W internecie robią to jednak automaty 24 godziny na dobę, praktycznie bez udziału człowieka. Zatem jest to znacznie tańsze, niż rozdawanie, lub roznoszenie ulotek, ponieważ nikt nie wymyślił jeszcze żadnych automatów, które by to robiły. Tę pracę musi więc wykonać człowiek, któremu trzeba za to zapłacić.

Dlaczego więc nadal spotykamy na ulicach ludzi rozdających ulotki? Ponieważ ciągle na rynku pojawiają się nowicjusze, którzy jeszcze nie znają zasad prowadzenia opłacalnego biznesu.

Poza tym, są jeszcze branże, których jest to opłacalne. To są branże, które uzyskują duże zyski z każdego klienta. Pozyskanie więc nawet jednego klienta dziennie może być dla nich opłacalne. Ponieważ wszystko jest kwestią opłacalności, którą trzeba zmierzyć.

Wystarczy spróbować z małą partią ulotek i mierzyć skuteczność tego rodzaju kampanii.
Zwykle wynosi ona ułamek procenta. To znaczy, że na przykład na 500 rozdanych ulotek, pozyskuje się tylko jednego klienta. Może być tak, że dopiero po rozdaniu 1000 ulotek ktoś zdecyduje się na zakup. Może być też tak, że rozdają ulotki przez cały dzień, nikt się nie zjawi w twojej firmie.

Generalnie nie jest to nowoczesna metoda marketingu i często niepotrzebnie ponosi się koszt i traci czas. Natomiast największym kosztem jest tutaj rozczarowanie, które może przerodzić się w długotrwałą niechęć do dalszego prowadzenia działalności.

Porażki ponoszone na początku są najbardziej niebezpieczne dla psychiki przedsiębiorcy. Porażką jest brak oczekiwanych efektów, natomiast wystarczy nie podejmować określonych ryzykownych działań, żeby osiągnąć ten sam lub lepszy efekt, ale który jest inaczej odbierany przez nasz umysł.

Najlepiej więc nie oczekiwać na początku tłumu klientów i podejść do tematu spokojnie i rozważnie. Jeśli zrozumiesz, że pewne procesy będą się rozkładać w czasie, to nie będziesz oczekiwał na szybki sukces, a tym samym nie narazisz się na konsekwencje wrażenia porażki. Ponieważ nie jest to żadna porażka, tylko kolej rzeczy.

Biznesu trzeba się uczyć i w miarę nauki będą się pojawiać sukcesy.

Skąd wziąć klientów?

Już w pierwszych dniach rozpoczęcia działalności większość nowych przedsiębiorców zadaje sobie to pytanie.

Nie spodziewaj się, że w tym jednym wpisie otrzymasz odpowiedź na to pytanie, ponieważ praktycznie cały proces rozwoju firmy, czyli wszelkie działania, które się podejmuje żeby firma się rozwijała, zmierzają ku temu, żeby właśnie mieć więcej klientów. Jest to cały szereg złożonych działań, gdzie nie wystarczy sporządzić ich listy i po prostu wykonać.

W pierwszej kolejności trzeba zrozumieć wiele różnych rzeczy. Od psychiki klienta po ekonomię.
Przede wszystkim jednak trzeba zrozumieć, że trzeba zrozumieć. Być może jest to trochę pokrętne, ale tłumacząc na prosty język musisz zrozumieć, że zanim podejmiesz jakiekolwiek działania, musisz najpierw zdobyć wiedzę o tym dlaczego coś działa tak a nie inaczej. Dlaczego klient reaguje w ten a nie inny sposób. Dlaczego konkurencja ma klientów, a ty nie, chociaż oferujesz ten sam towar, lub tę samą usługę.

Moim pierwszym biznesem był mały sklepik spożywczy. Kiedy przygotowywałem się do jego uruchomienia znajomi przedsiębiorcy mówili mi, że na handlu trzeba się znać. Trochę mnie to wtedy śmieszyło. Handel przecież polega na tym, że kupuje się towar taniej i sprzedaje drożej. To jest takie proste, że nie ma na czym się znać. Przecież wszyscy o tym wiedzą.
Standardowo więc wystawiliśmy w sklepie towar po cenach znacznie niższych niż u konkurencji. Był to mały market, w którym klient mógł przebierać w towarze, co na tamte czasy było luksusem.

Klient więc otrzymywał dobry towar, za najniższą cenę i wszystko co było mu potrzebne. Na tej samej ulicy znajdował się cały ciąg sklepów w tym kilka spożywczych, tak jak nasz. Jednak klienci idąc ulicą omijali nasz sklep i zakupy robili u konkurencji, nawet na sąsiedniej ulicy. Nie mogliśmy tego zrozumieć, bo przecież mieliśmy najniższe ceny.

Pół roku później sklep musieliśmy zamknąć. To była pierwsza porażka biznesowa. Dopiero po kilku latach zrozumiałem gdzie popełniliśmy błędy. Jak widać musiało to trochę potrwać. Ponieważ pewnych rzeczy trudno nauczyć się z książek, pomijając fakt, że takowych wtedy nie było.

Moje pokolenie jest pierwszym pokoleniem biznesowym po zmianie systemu w Polsce. Musieliśmy się więc uczyć sami na własnych błędach i wymianie doświadczeń.

Żeby więc uzyskać odpowiedź na pytanie zawarte w temacie musisz spełnić podstawowe warunki:
– nastawić się na cierpliwość, ponieważ wiedzę, którą otrzymasz, twój umysł musi jeszcze przetworzyć i sobie ją odpowiednio poukładać,
– konsekwentnie czerpać wiedzę, którą tutaj będziesz otrzymywać, nawet jeśli będzie wydawała ci się zbędna,
– zdobytą wiedzę teoretyczną musisz realizować w praktyce, ponieważ teoria nie zastosowana w praktyce pozostaje tylko teorią,
– nastawić się od pierwszego dnia na ciągłe poszukiwanie, bo nawet jeśli osiągniesz poziom, gdzie klienci będą sami do ciebie przychodzić, to i tak trzeba poszukiwać kolejnych, gdyż jest to proces ciągły, ponieważ kiedyś może przyjść kryzys i część klientów możesz stracić,
– nastawić się na ciągły rozwój osobisty, gdyż bez własnego rozwoju nie będzie się rozwijać twoja firma, bo firma to są ludzie. To ludzie w firmie przyciągają klientów, nie wierz że robią to reklamy, ponieważ za reklamą też stoją ludzie,

Można tych punktów wymienić jeszcze wiele, ale tym będziemy jeszcze rozmawiać.

Jeśli jesteś rozczarowany tym, że po przeczytaniu nagłówka nie znalazłeś tutaj recepty na szybkie pozyskanie klientów, to możesz przestać dalej czytać, ponieważ nie spełniasz już pierwszego warunku.

Odpowiedz sobie na pytanie: dlaczego klienci korzystają z oferty konkurencji? Co się składa na ich decyzje? Czy jest to jeden czynnik, jeden element, czy raczej wiele złożonych elementów?

Nie ma tutaj jednoznacznych odpowiedzi. Dlatego należy podejmować wiele działań jednocześnie.
Część klientów zjawi się na podstawie reklamy, którą gdzieś zobaczyli, część na podstawie rekomendacji znajomych, inni znajdą ofertę w Internecie i wybiorą spośród tych, którzy wydają im się najlepsi. Nie istnieje klient wzorcowy, który zawsze reaguje tak samo. Każdy klient indywidualny posiada jakąś osobowość, natomiast klient instytucjonalny również jest zarządzany przez ludzi, którzy też kierują się określonymi zasadami, lub emocjami.

Jednak można wyprowadzić pewne algorytmy, według których możemy ustalić w jaki sposób zachowa się duży odsetek potencjalnych klientów. Nigdy nie będzie to jednak 100%.

Nie jest więc żadną regułą, że wszyscy klienci kupią towar, który będzie tańszy od innego, takiego samego. Czasem zadziałają mechanizmy w umyśle klienta, które nakażą zachować się dokładnie odwrotnie – kupić towar najdroższy, ponieważ wielu ludzi ma tę zasadę zakodowaną, że drogi = lepszy. Nie zdziw się więc, że oferując najtańszy towar wcale nie musi się na niego rzucić tłum klientów.

Kiedyś prowadziłem małą firmę informatyczną, która oferowała usługi hostingowe. Moi współpracownicy próbowali mnie przekonywać, że należy zmniejszyć ceny usług żeby pozyskać więcej klientów. Potentatem wtedy na rynku usług hostingowych była firma Home. Kiedy zacząłem dokonywać analizy rynku doszedłem do szokujących wniosków.

Zadałem wtedy moim współpracownikom dwa pytania:
– pierwsze – która firma oferująca hosting w Polsce ma najwięcej klientów? Odpowiedź była oczywista – Home.
– drugie pytanie – która firma hostingowa w Polsce ma najdroższe ceny usług? Odpowiedź padła następująca – Home.

Jak widać w biznesie nic nie jest oczywiste. To, że widzimy w sklepach tłumy ludzi rzucających się na wyprzedaże, koduje w twoim umyśle informację, że to niska cena przysparza klientów. Z takim przekonaniem stawiasz pierwsze kroki w biznesie i zachowujesz się automatycznie.

Jednak ekonomia rządzi się innymi prawami, niż ci się wydaje. Ty, jako konsument widzisz tylko fragment całości. Jako przedsiębiorca musisz widzieć całość. Powinieneś nauczyć się oceniać kiedy to niska cena jest warunkiem pozyskania klienta, a kiedy nie ma to większego znaczenia lub kiedy oferowanie niskiej ceny nie jest wręcz wskazane.

Jeśli rozejrzysz się wokół siebie i dokonasz ogólnej analizy rynku, to zauważysz że na wiele produktów, które są drogie jest znacznie większy popyt, niż na te które są tanie. Z tego wynika, że problem jest w zupełnie innym miejscu i nie zawsze to cena decyduje o popycie. Na to, czy klient zdecyduje się się na twój produkt składa się bardzo wiele elementów i są one zróżnicowane w zależności od tego co oferujesz i w jaki sposób jesteś postrzegany na rynku. To tylko pokazuje jak wiele wiedzy powinieneś zdobyć, żeby sprawnie poruszać się w biznesie.

Żeby skutecznie zdobywać klientów musi zadziałać jednocześnie kilka czynników:

– jakość produktu lub usługi,
– marketing,
– cena,
– relacje,
– organizacja wewnętrzna,
– ludzie,
– odpowiedzialność społeczna,

Można zainwestować duże pieniądze w reklamę, która nie przyniesie spodziewanych rezultatów, jeśli nie zaoferujesz produktu dobrej jakości. Można stworzyć dobry produkt, ale bez reklamy i relacji nikt się o nim nie dowie, albo dowie się zbyt późno.

Z kolei między tymi elementami również zachodzą zależności. Jeśli nie stworzysz skutecznej reklamy, stracisz tylko pieniądze. W branży marketingowej funkcjonuje słynne powiedzenie że „Połowa pieniędzy wydanych na marketing to pieniądze wyrzucone w błoto. Nie wiadomo jednak która to jest połowa.”

Skuteczną reklamę tworzą ludzie kreatywni i inteligentni. Jeśli zabraknie takich ludzi, to w twoim przypadku te pieniądze wyrzucone w błoto mogą stanowić nie połowę, ale 90%.

Istnieje powszechne przekonanie, że dobry produkt musi być drogi, ponieważ jakość kosztuje. Jeśli zatem poniesiesz duże koszty stworzenia produktu, będziesz miał ograniczone możliwości operowania ceną. Bo operowanie ceną jest specyficzną grą. Ponieważ ceną w biznesie się gra.

Z kolei zmniejszenie kosztów produktu osiąga się poprzez dobrą organizację pracy, co również przekłada się na jakość produktu. Dobra organizacja wewnętrzna również we współczesnym świecie przekłada się pośrednio na pozyskiwanie klientów, ponieważ w dobie Internetu następuje bardzo szybki przepływ informacji. Obecnie wielu klientów zwraca również uwagę na to, w jaki sposób firma funkcjonuje, jak traktuje swoich pracowników i na ile jest nowoczesna. W ostatnim czasie tego rodzaju informacje również przekładają się decyzję klienta o zakupie.

Klient podejmuje decyzję na podstawie zbioru różnego rodzaju informacji, które do niego docierają. Sztuka polega na tym, żeby dotarło do niego jak najwięcej pozytywnych informacji i żeby w ogóle te informacje do niego dotarły.

Świat się zmienia i zmienia się klient. Dzisiaj inaczej pozyskuje się klienta niż jeszcze nawet kilkanaście lat temu.

W psychologii biznesu istnieje takie pojęcie jak „ekonomia zaufania”. Polega na tym, że większość ludzi ma większe zaufanie do osób, które znają, niż do innych. Dlatego też potencjalny klient chętniej podejmie decyzję o zakupie towaru, czy usługi jeśli otrzyma rekomendację od swojego znajomego, do którego ma zaufanie.

Oczywiście od czegoś trzeba zacząć. Na początek trzeba pozyskać jakichś klientów, żeby w ogóle wystartować. Trudno od początku opanować te wszystkie wyżej wymienione czynniki. Problem w tym, że wielu zaczyna od zwykłego, standardowego pozyskiwania nowych klientów, czyli osobistego nakłaniania do zakupu i tak funkcjonuje już do końca. Czyli nigdy nie osiąga wyższego poziomu, gdzie firma się kręci siłą rozpędu. Dlatego, że koncentrują wzrok na dniu dzisiejszym.

Natomiast jeśli chcesz osiągnąć sukces, musisz zacząć z wizją końca. To znaczy zaczynając musisz widzieć cel, który chcesz osiągnąć. Jeśli więc droga do skutecznego pozyskiwania klientów prowadzi poprzez realizację określonych zadań, które wyżej ogólnie nakreśliłem, to musisz widzieć ją przed sobą. To znaczy musisz mieć świadomość, że wszystkie powyższe elementy muszą zaistnieć. Nigdy nie jest tak, że zbudujesz wszystkie od razu, ale nie można poprzestać na jednym z nich i dziwić się, że coś jest nie tak.

Żeby z kolei wszystkie te czynniki zastosować, trzeba się każdego z nich nauczyć, poprzez wiedzę teoretyczną, wdrożenie w praktyce i ciągłe eksperymenty. Bowiem nigdy nie jest tak, że można coś zaimplementować w stanie niezmienionym.

Tutaj będę przedstawiał ogólną wiedzę na dany temat, natomiast ty będziesz musiał ją na tyle zmodyfikować, żeby pasowała do twojej rzeczywistości.

Wszelkiego rodzaju poradniki, w których ktoś twierdzi, że przedstawi sposób jak zdobyć wielu klientów można włożyć między bajki. Gdyby to było takie proste, to wystarczyłoby przeczytać jedną książkę i następnego dnia rozwijać skrzydła w biznesie. Jednak tak nie jest.

Jeśli wystarczy ci cierpliwości i konsekwencji to za jakiś czas zrozumiesz skąd się biorą klienci w biznesie. To będzie dopiero jednak pierwszy krok. W kolejnym będziesz musiał ich zdobyć.

Odpowiedź na pytanie – „skąd wziąć klientów?”, znajdziesz w odcinkach w każdym wpisie tego bloga.


Samodzielna księgowość, księgowa na etacie, czy biuro rachunkowe?

Od początku prowadzenia działalności gospodarczej każdy przedsiębiorca jest zobowiązany do prowadzenia księgowości firmy. Tutaj są możliwe trzy zasadnicze warianty w tym zakresie.

1. Samodzielne prowadzenie księgowości.

Niewątpliwie takie rozwiązanie ma jedną podstawową zaletę – jest najtańsze. Nie jest tak, że nic nie kosztuje, ponieważ trzeba ponieść koszty chociażby programu księgowego. Obecne przepisy podatkowe zobowiązują do przesyłania chociażby Jednolitych Plików Kontrolnych i deklaracji skarbowych, które można wygenerować jedynie elektronicznie.

Do tego należy doliczyć ewentualną opiekę informatyczną, ponieważ w niektórych sprawach być może będzie konieczność przynajmniej konsultacji z informatykiem. Zupełnie bez kosztów się więc nie obejdzie. Trzeba też pamiętać, że prawie podatkowym następują ciągłe zmiany i programy księgowe trzeba cyklicznie aktualizować.

Największym jednak problemem jest znajomość zasad księgowości, a w szczególności prawa podatkowego. Księgowi zdobywają tę wiedzę przez wiele lat i muszą ją systematycznie aktualizować.

Nie jest tak jak często niektórym się wydaje, że wystarczy nauczyć się wpisywania kwot w odpowiednie rubryki w księgach rachunkowych, lub podatkowych. Być może na początku działalności kiedy się generuje zaledwie kilka dokumentów, można sobie w ten sposób poradzić. Jednak w miarę rozwoju firmy wszystko zaczyna się komplikować, a w przypadku wielu działalności od początku jest bardzo skomplikowane.

Trzeba wziąć pod uwagę, że w razie popełnienia błędów w księgowaniu nie jest okolicznością łagodzącą fakt, że jesteś początkującym przedsiębiorcą.
Uznanie, że możesz sam prowadzić księgowość własnej firmy nie posiadając wiedzy, jest przekonaniem fałszywym i może nieść ze sobą przykre konsekwencje, a w rezultacie konieczność poniesienia dużych kosztów. Może się bowiem zdarzyć, że w pewnym momencie ktoś będzie musiał jeszcze raz wykonać od początku tę samą pracę, którą ty wykonałeś i trzeba będzie za to zapłacić.

Oczywiście każdy może się nauczyć księgowości, tylko że to zajmuje czas i wiąże się z kosztami.
Nawet jeśli nie skorzystasz z kursów księgowości, to będziesz musiał kupić książki, które należą do literatury fachowej i raczej nie są tanie.

Musisz też wziąć pod uwagę, że dzisiejsza księgowość to nie jest ta sama księgowość, która obowiązywała przed 20 laty. Dzisiaj jest znacznie bardzie skomplikowana, ponieważ komplikuje się rzeczywistość. Przepisy, głównie podatkowe ulegają ciągłej zmianie i tę wiedzę należy systematycznie uzupełniać.

Nawet jeśli twoja działalność będzie polegała na handlu częściami samochodowymi, lub będziesz świadczył usługi budowlane, to już od pierwszego dnia musisz znać wiele skomplikowanych przepisów podatkowych.

Wszystko to jest oczywiście możliwe do realizacji, tylko musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy twoim celem jest zostanie księgowym, czy też powinieneś zajmować się zarządzaniem firmą, a często w początkowym okresie sam musisz być sprzedawcą, czy wykonawcą usług.

Z mojego wieloletniego doświadczenia wynika, że podejmowanie się samodzielnie prowadzenia księgowości kończy się jej zaniedbaniem, niedotrzymywaniem terminów i w rezultacie przykrymi konsekwencjami, głównie finansowymi.

Oczywiście jako przedsiębiorca powinieneś posiadać ogólną wiedzę z zakresu prowadzenia księgowości chociażby dlatego, żeby wiedzieć czego oczekiwać od księgowych, ale posiadać ogólną wiedzę, to nie jest to samo co samodzielne prowadzenie księgowości
Nie wierz w twierdzenia innych, że jest to bardzo łatwe, ponieważ księgowi z wieloletnim stażem często mają wiele problemów z rozwiązywaniem niektórych kwestii podatkowych, które muszą konsultować z innymi.

Generalnie odradzam tego rodzaju rozwiązanie, ponieważ twój poświęcony czas to też jest koszt, który można przeliczyć na pieniądze i końcowy wynik może okazać się wielokrotnie wyższy, niż w przypadku innych rozwiązań.

Jako przedsiębiorca powinieneś zająć się prowadzeniem i rozwojem firmy, natomiast inne sprawy pozostawić fachowcom w danych branżach.

2. Księgowa na etacie.

Przy takim rozwiązaniu pozbywasz się wszystkich tych problemów, o których pisałem wyżej. Nie musisz zdobywać wiedzy, nie musisz tracić czasu na skomplikowane wyliczanki i kontakty z Urzędem Skarbowym czy ZUS – em. Sprawami księgowymi zajmuje się osoba, która jest do tego profesjonalnie przygotowana. W zasadzie tyle zalet.

Tego rodzaju rozwiązanie ma jednak wiele wad.

Trzeba pamiętać, że zatrudnianie pracownika na etacie niesie ze sobą wiele obowiązków i kosztów.
Przede wszystkim trzeba mu stworzyć miejsce pracy. W tym przypadku co najmniej biurko i komputer, jeśli dysponujesz na tyle dużym biurem, że nie będzie konieczności wynajmu kolejnego lokalu. Oczywiście księgowa musi mieć narzędzia do pracy. Czyli komputer z oprogramowaniem, drukarkę, oraz inne narzędzia biurowe. Na pewno prowadzenie księgowości we własnej firmie wymaga jeszcze innych kosztów jak zakup artykułów biurowych (segregatory, papier itp.).

Zatrudnienie pracownika niesie ze sobą konieczność wypłaty wynagrodzenia, składek ZUS, kierowania pracownika na badania okresowe, za które trzeba zapłacić. Trzeba też pamiętać, że pracownikowi przysługuje urlop, za który również będziesz musiał zapłacić, mimo że w tym czasie nie wykonuje on pracy. Pracownik może również zachorować, wtedy za pierwsze 33 dni w roku również jako pracodawca będziesz musiał mu wypłacić wynagrodzenie chorobowe.

Jednak zatrudnianie własnej księgowej nie oznacza, że to ona będzie ponosić konsekwencje finansowe za popełnione błędy. To ty jesteś pracodawcą i to na tobie ciąży obowiązek nadzoru nad osobą zatrudnioną. Księgowy będzie ponosił odpowiedzialność karną z przepisów Ustawy o rachunkowości, lub Kodeksu Karnego Skarbowego, co jednak nie zdejmuje z ciebie odpowiedzialności za prowadzenie ksiąg rachunkowych firmy.

Nawet w przypadku nałożenia kary finansowej przez organy podatkowe z tytułu nierzetelnego prowadzenia księgowości, nie będziesz mógł jej egzekwować od księgowej jeśli nie zostało to popełnione w złej wierze. Jak z tego wynika, jedyną zaletą jest fakt, że nie będziesz musiał sam się tym zajmować.

W małej firmie zwykle zatrudnianie księgowej na pełny etat jest zbyt kosztowne i nie jest nawet konieczne, ponieważ zwykle na początku nie ma tyle pracy, żeby angażować osobę na pełny wymiar godzin.

Można więc zatrudnić osobę na część etatu. To znacznie zmniejsza koszty i jest znacznie bardziej optymalne, chociaż niewiele księgowych decyduje się na tego rodzaju zatrudnienie, ze względu na zbyt duże koszty (dojazd do pracy) w stosunku do możliwych zarobków.

Zlecanie prowadzenie księgowości przysłowiowej „cioci” na czarno jest ryzykowne, gdyż w przypadku kontroli skarbowej sam będziesz musiał udzielać informacji osobom przeprowadzającym kontrolę, co może być utrudnione w sytuacji, kiedy ktoś inny zajmuje się księgowaniem i nie wiesz dokładnie co się dzieje w księgach.

3. Biuro rachunkowe.

Biura rachunkowe powstały w odpowiedzi na potrzeby rynku. W krajach rozwiniętych tego rodzaju rozwiązania są praktykowane od dawna w większości firm. Nawet duże koncerny zlecają księgowość firmom zewnętrznym. Dotyczy to nie tylko księgowości, lecz wszelkich innych sfer, które nie są związane z działalnością operacyjną.

Jest to tzw. outsorcing. Czyli zlecenie obsługi podmiotowi zewnętrznemu.

Wiąże się to z kilkoma zaletami. Podstawowym powodem jest znacznie niższa cena obsługi, niż w przypadku własnej wewnętrznej obsługi. Szacuje się, że outsorcing zmniejsza koszty średnio o około 20%. W niektórych przypadkach znacznie więcej.

Tak też jest w przypadku biura rachunkowego. Księgowość małej firmy można zlecić dla biura rachunkowego już za niewielką opłatą.

Podstawową wadą prowadzenia księgowości przez biuro rachunkowe jest konieczność dostarczania dokumentów do biura, jak również brak ciągłego kontaktu z osobą obsługującą. Chociaż we współczesnym świecie nawiązanie kontaktu nie jest żadnym problemem.
Zaletę przy tym jest jednak to, że w przypadku prowadzenia księgowości we własnym zakresie istnieje konieczność codziennego księgowania bieżących dokumentów. W przypadku zlecenia prowadzenia księgowości przez biuro rachunkowe, wystarczy dostarczyć dokumenty raz w miesiącu i biuro ma obowiązek dokonania księgowań najpóźniej do dnia złożenia deklaracji podatkowych.

Czym się różni prowadzenie księgowości przez zewnętrzne biuro rachunkowe, od prowadzenia księgowości samodzielnie, lub przez księgową w firmie?

Przede wszystkim biuro rachunkowe jest przedsiębiorcą. Zawierasz więc z nim umowę gospodarczą o świadczenie usług. W umowie określa się szczegółowo ich zakres. Tym samym to biuro rachunkowe ponosi odpowiedzialność za wszelkie błędy i związane z tym konsekwencje.
Czyli w przypadku popełnienia błędu przez biuro rachunkowe, które narazi cię na konsekwencje finansowe, lub spowoduje inny uszczerbek, masz prawo żądać od biura rachunkowego naprawienia szkody i zapłaty odszkodowania.

Każde biuro rachunkowe powinno posiadać obowiązkowe ubezpieczenie od odpowiedzialności zawodowej w zakresie świadczonych usług. Wynika to z przepisów prawa. W takim przypadku możesz więc domagać się zapłaty odszkodowania od towarzystwa ubezpieczeniowego, w którym biuro rachunkowe jest ubezpieczone.

Zlecenie prowadzenia księgowości przez biuro rachunkowe cechuje się elastycznym systemem wynagrodzenia. Czyli możesz ustalić z biurem, że będziesz płacić więcej jeśli będzie to bardziej czasochłonne i bardziej skomplikowane, a mniej wtedy, kiedy będzie to zajmowało mniej pracy. Takie ustaleń można dokonać w każdym czasie.

Tego rodzaju elastycznego sposobu wynagradzania nie można zastosować zatrudniając księgowego.
Ponieważ pracownikowi należy się wynagrodzenie nawet za gotowość do pracy, mimo że tej pracy nie wykonuje. Ponieważ to pracodawca powinien mu zapewnić front robót i nie można mu zmniejszać wynagrodzenia, dlatego że faktycznie pracy nie wykonuje.

Biuro rachunkowe za wykonaną usługę wystawi ci fakturę nie będziesz musiał odprowadzać składek ZUS i podatku dochodowego od wynagrodzeń.

W biurze rachunkowym pracuje wiele osób i nie ma problemu wtedy, kiedy osoba zajmująca się obsługą twojej firmy zachoruje, lub pójdzie na urlop. Biuro rachunkowe na podstawie podpisanej umowy ma obowiązek zapewnić zastępstwo i realizować usługę w sposób ciągły.

Z zależności od zapisów umowy, ale praktykuje się, że to biuro rachunkowe reprezentuje klienta przed organami podatkowymi w czasie prowadzonej kontroli. Dobre biuro załatwia takie sprawy bez udziału klienta. Nie będziesz więc musiał się niepokoić kontrolami skarbowymi. Biuro rachunkowe powinno to załatwić za ciebie.

Na podstawie udzielonego pełnomocnictwa biuro rachunkowe może podpisywać w twoim imieniu deklaracje podatkowe i załatwiać różne sprawy w urzędach.

W takim przypadku unikasz więc tworzenia dodatkowego miejsca pracy, wyposażenia, zakupu oprogramowania i regularnych aktualizacji. Nie interesuje cię papier do drukarki i zakup materiałów biurowych.

Dokumenty księgowe przechowuje zwykle biuro rachunkowe, możesz więc zwolnić trochę miejsca w swoim biurze.

Zlecanie księgowości dla biura rachunkowego jest dzisiaj standardem. Dobre biura rachunkowe ciągle doskonalą swoje oferty i starają się zadowolić klienta w jak najszerszym zakresie.

Dobre biuro rachunkowe ma sprawny system komunikacji z klientem, tak że nie odczuwa on zupełnie tego, że nie ma księgowej we własnym biurze.

Ponadto trzeba wziąć pod uwagę, że biura rachunkowe zatrudniają specjalistów w swojej branży.
W przypadku wystąpienia problemu często bierze udział w jego rozwiązaniu wiele osób, ponieważ nikt nie posiada wszechwiedzy.

W dobrym biurze rachunkowym kto inny zajmuje się obsługą księgową, kto inny obsługą kadrową, a jeszcze kto inny sprawami administracyjnymi klienta. Tak więc jednego klienta obsługuje zespół osób.

Generalnie prowadzenie księgowości przez biuro rachunkowe jest obecnie najtańsze i najbardziej bezpieczne.

Strona internetowa – ładna, czy skuteczna?

Strona internetowa, a raczej witryna internetowa jest jednym z podstawowych narzędzi marketingowych każdej współczesnej firmy. Właściwie mogłoby się wydawać, że o tym nie trzeba nikogo przekonywać, ale w praktyce wielu początkujących przedsiębiorców nie zdaje sobie sprawy z jej znaczenia.

Natomiast jeśli już zdecydują się na jej stworzenie, to wielu popełnia podstawowe błędy w tym procesie.

Pierwszy błąd, który zostaje popełniony, to postrzeganie strony internetowej z punktu widzenia przedsiębiorcy, a nie punktu widzenia klienta. Drugim błędem jest powierzenie zaprojektowania strony innym osobom.

Należy tutaj odróżnić dwa pojęcia – zaprojektowanie strony i jej wykonanie.

Zwykle jedno i drugie zadanie zleca się osobom lub podmiotom, które zajmują się tworzeniem stron internetowych, których potocznie nazywa się informatykami, chociaż nie jest to właściwe określenie, ponieważ każdy może stworzyć stronę jeśli się tego nauczy i nie jest to zadanie stricte dla informatyków. Osoba tworząca strony internetowe nazywa się webmasterem.

Uznaje się, że są to fachowcy w tej dziedzinie i w całości powierza im się najczęściej wykonanie strony od początku do końca, słuchając ich uwag co do wyglądu i funkcjonalności.

Czy to jest na pewno dobre rozwiązanie?

Przypomnij sobie w jaki sposób buduje się dom. Najpierw wykonuje się projekt architektoniczny, który wykonuje architekt, który uwzględnia w nim między innymi to jakie materiały mają być użyte w budowie i jakie parametry powinny spełniać poszczególne elementy biorąc pod uwagę współczynniki wytrzymałości. Wszystko to po to, żeby dom był funkcjonalny i żeby się nie zawalił. Następnie budowę realizują pracownicy budowlani, którzy budują dom dokładnie na podstawie projektu architektonicznego.

Dlaczego więc projekt i wykonanie strony internetowej zleca się tej samej osobie? Być może ktoś jest jednocześnie dobrym projektantem i dobrym wykonawcą co jednak rzadko się zdarza, szczególnie że każda strona powinna być na swój sposób unikalna.

Strona internetowa jest jak już wcześniej wspomniałem narzędziem marketingowym. Zaprojektować więc powinien ją ktoś, kto posiada wiedzę w tym zakresie, biorąc pod uwagę konkretną działalność, którą ta strona będzie prezentować.

Marketing w handlu spożywczym znacznie różni się od marketingu chociażby biura rachunkowego, czy działalności produkcyjnej.

Czy jesteś pewny, że osoba której powierzasz wykonanie strony internetowej posiada wiedzę w zakresie marketingu różnych branż? Przecież wykonuje strony internetowe dla różnych klientów. Jeśli już odpowiedziałeś sobie na to pytanie i odpowiedź jest taka jak moja, to znaczy że zaczynasz rozumieć, dlaczego większość stron w internecie jest do siebie podobna. Nie chodzi tutaj bynajmniej o ogólną konstrukcję, lecz o treści, które ona zawiera i ich układ.

Dlatego, że należy zrozumieć, iż twórca stron internetowych specjalizuje się w ich konstruowaniu, co wcale nie znaczy, że musi być jednocześnie fachowcem od marketingu.

Zdarza się, że osoba która tworzy strony internetowe współpracuje z grafikiem, który opracowuje dla niej grafikę, lub sam się zajmuje grafiką. Czy jesteś pewny, że ktoś jest jednocześnie fachowcem w wielu dziedzinach? Że jest dobrym webmasterem i jednocześnie dobrym grafikiem? Pewnie tacy się zdarzają, ale jednak należy mieć do tego duży dystans. To tylko pokazuje, jak bardzo wielu początkujących przedsiębiorców daje się nabrać na strony internetowe zlecając ją rzekomym fachowcom i dając sobie wmówić, że została dla nich wykonana dobra i profesjonalna strona internetowa.

Problem tylko w tym, że tak wykonana strona nie przysparza klientów.

Jeśli w swojej firmie sam jesteś odpowiedzialny za działalność marketingową, a w nowo powstałej firmie zwykle tak się dzieje, to sam musisz być projektantem swoje strony internetowej. To ty sam musisz wiedzieć czego oczekujesz od wykonawców. Oni powinni wykonać stronę precyzyjnie zgodnie z twoim projektem.

Zanim zaczniesz projektować swoją stronę, musisz się wyzwolić od spojrzenia na nią oczyma przedsiębiorcy a spojrzeć na nią oczyma potencjalnego klienta. Przy tym musisz przewidzieć jak zachowa się klient. Czy będzie chciał wejść na twoją stronę, natomiast jeśli już wejdzie, to czy będzie chciał ją przejrzeć i wreszcie, czy zdecyduje się skorzystać z twojej oferty po przejrzeniu tej strony.

Musisz zrozumieć, że jako przedsiębiorca trochę inaczej, lub zupełnie inaczej postrzegasz rzeczywistość niż potencjalny klient. Dlatego powinieneś zdobyć trochę wiedzy o zachowaniu potencjalnego klienta i o jego potrzebach. Nie możesz tutaj sugerować się tym w jaki sposób ty byś się zachował. Bo to nie ty będziesz twoim klientem.

Trudno przedstawić gotową receptę na dobrą stronę internetową, która będzie uniwersalna dla różnych rodzajów działalności. Ponieważ to co będzie prezentowała strona zależy od twojej wiedzy na temat marketingu, która będzie ewoluować i dlatego stronę należy co jakiś czas modernizować.

Natomiast można ustalić kilka ogólnych zasad, które należy brać pod uwagę projektując stronę internetową.

Przede wszystkim musisz zrozumieć sposób funkcjonowania umysłu potencjalnego klienta.

We współczesnym świecie umysł człowieka jest przeładowany różnego rodzaju informacjami. Obecna rzeczywistość wymaga od nas posiadania znacznie większej wiedzy niż musiał posiadać człowiek jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Obsługa prostego urządzenia wymaga już przeczytania instrukcji obsługi. Umysł współczesnego człowieka w tym samym czasie przetwarza więc znacznie więcej informacji, niż umysł człowieka, który żył kilkadziesiąt lat temu. Świat wtedy był trochę prostszy.

Oglądając telewizję czy idąc ulicą, jesteśmy bombardowani milionami informacji w postaci rożnego rodzaju spotów reklamowych, czy też reklam na billboardach i plakatach. Umysł się przed tym broni w ten sposób, że filtruje większości tych informacji. Przechodząc ulicą wśród reklam, nie jesteśmy w stanie zapamiętać wszystkich informacji, które docierają do nas z billboardów. Dlatego, że mózg broni naszego umysłu przed przeciążeniem.

Duża ilość informacji obciąża nasz mózg, co powoduje, że w tym samym czasie jest w stanie przetworzyć mniej informacji. Czyli odrzuca większość informacji, które są nam narzucone traktując je jako nieistotne. O tym należy pamiętać projektując stronę internetową. Jeśli przeładujemy ją informacjami, to umysł klienta zachowa się dokładnie tak samo. Nie przyswoi większości tych informacji i w rezultacie zniechęci klienta do głębszego zapoznawania się z treścią strony. Już po wejściu na stronę, kiedy klient widzi dużą ilość treści, jest to informacja dla umysłu, że należy tej strony unikać.

Trzeba pamiętać, że w Internecie klient ma bardzo duży wybór, może dwoma kliknięciami przenieść się na inną stronę. Na stronę konkurencji. Tutaj dochodzimy więc do pierwszej ważnej cechy strony internetowej – powinny znajdować się w niej tylko informacje niezbędne z punktu widzenia klienta. Jakie pytanie zadasz znajomym, których poprosisz o to, żeby ocenili twoją stronę internetową? Większość ludzi zapyta – czy ta strona ci się podoba?

Co się może podobać zwykłemu człowiekowi? To co jest ładne. Czyli de facto zadajesz mu następujące pytanie – czy według ciebie ta strona jest ładna? Pojęcie „ładny”, „brzydki” w pojęciu większości ludzi odnoszą się do wyglądu, czyli do kwestii wizualnych. Człowiek więc oceniając stronę internetową po tak zadanym pytaniu będzie dokonywał oceny właśnie pod kątem wizualnym. Czy na pewno o to ci chodziło? Czy na pewno te odpowiedzi byłyby takie same gdyby inaczej skonstruować pytanie?

Można by przedstawić osobom oceniającym kilka stron do wyboru, z których twoja byłaby jedną z nich. Według obiektywnej oceny właśnie twoja strona byłaby najładniejsza pod względem wizualnym. Zadając oceniającym pytanie – „która z tych stron jest według ciebie najładniejsza”, większość prawdopodobnie wskazałaby na twoją stronę. Jaka jednak byłaby odpowiedź gdyby inaczej skonstruować pytanie? Gdyby zapytać tych samych ludzi – „z oferty której z tych firm byś skorzystał, po przejrzeniu strony internetowej”? Czy jesteś pewny, że i w tym przypadku odpowiedź byłaby taka sama?

Czym się różni sposób postrzegania potencjalnego klienta w zależności od tego, czego poszukuje na stronie internetowej?

Osoba dokonująca oceny strony internetowej przede wszystkim nie jest potencjalnym klientem i dlatego zwraca uwagę na zupełnie inne elementy, szczególnie po zadanym pytaniu – „czy ta strona ci się podoba?”. Ktoś taki będzie doszukiwał się elementów estetycznych, a nie będzie zwracał uwagi na treści, które są ważne dla potencjalnego klienta.

Potencjalnego klienta będzie interesowało to co każdego klienta – czyli oferta. Sposób jej przedstawienia, jej atrakcyjność. Następnie klienta zainteresuje cena, którą będzie musiał zapłacić za towar lub usługę. Zainteresuje go również gwarancja dobrego wykonania, jeśli jest to oferta firmy usługowej, lub sposób dostawy jeśli jest to sklep internetowy.

Wygląd strony jest dla potencjalnego klienta elementem wtórnym.

Nie oznacza to, że jeśli strona będzie zawierała ładną grafikę z punktu wizerunkowego punktu widzenia, to klient nie zwróci na nią uwagi. Oczywiście, że zwróci i to od razu po wejściu na stronę. Jednak to właśnie stanowi tutaj problem.

Czy chcesz klientowi pokazać ładną grafikę, czy raczej wolałbyś żeby zachwycił się ofertą?

Ktoś mógłby powiedzieć, że jedno doprowadzi do drugiego, że klient zachwycony grafiką na stronie przyjaźniej spojrzy na ofertę. Tutaj musimy wrócić na początek, gdzie była mowa o tym, że mamy przeciążone umysły. Otóż każdy element graficzny, który przykuwa uwagę klienta, obciąża mózg i tym samym odwraca uwagę od innych treści. Czyli w najlepszym przypadku rozprasza umysł klienta.

Jeśli klient wejdzie na stronę z zachwycającą grafiką to tak jak większość ludzi pewnie też się tym zachwyci. Tylko, że zachwyt szybko mija, bo klient wszedł na stronę w innym celu i czego innego poszukuje. Zachwycanie się grafiką nie jest jego celem. Jego celem jest zapoznanie się z ofertą.

Po co więc serwujemy klientowi to, czego on na tej stronie nie oczekuje i co nie jest dla niego ważne? Gdyby celem odwiedzin strony przez klienta było podziwianie dzieł sztuki, to poszukałby strony w internecie, która prezentuje tego rodzaju treści. Poszukałby internetowej galerii sztuki. Krótko mówiąc, na własne życzenie odwracasz uwagę klienta od tego co w rzeczywistości chcesz mu pokazać. To jest tylko wynikiem twojego mylnego wrażenia, że klienta zainteresuje grafika na stronie

To wrażenie jest często prowokowane przez webmastera, któremu zleciliśmy wykonanie strony, lub grafika który ją tworzył. Pamiętaj, że to ty jesteś architektem twojej strony i to ty decydujesz o tym co ona będzie zawierać. Musisz wziąć pod uwagę, że wykonawcy będą chcieli pokazać od jak najlepszej strony swoje umiejętności. Dlatego też wielu zleceniodawców poddaje się sugestiom webmasterów i grafików, nie zdając sobie sprawy, że w istocie rzeczy grafik będzie chciał pokazać swój talent, co wcale nie musi się przełożyć na atrakcyjność strony, a wręcz często staje to dla niej szkodliwe.

Zdarza się, że wiele stron jest nafaszerowanych różnego rodzaju obrazkami, które niczego nie wnoszą.

Jeśli bowiem tworzy się stronę, która ma przedstawiać biuro rachunkowe i w każdym wolnym miejscu wstawia się zdjęcia różnego rodzaju gadżetów, typu kalkulatory, segregatory itp. to najpierw należałoby sobie odpowiedzieć na pytanie – jaką rolę one odgrywają na tej stronie? Czemu mają służyć? Czy klient odbierze tę stronę jako bardziej wartościową, jeśli zobaczy na niej zdjęcie kalkulatora, czy segregatorów? Jest to przekaz merytorycznie neutralny, natomiast niepotrzebnie rozprasza umysł klienta. Często jest to sposób na zapełnienie strony wobec braku pomysłu na inne treści.

Na stronie zależy zamieszczać tylko takie treści, które mają znaczenie dla klienta, lub które wywołują u niego określone emocje.           

Jeśli salon samochodowy zamieszcza zdjęcia nowych samochodów, to jest to jak najbardziej wskazane, ponieważ prezentuje swoje produkty i tym samym wywołuje u klienta specyficzne emocje, ponieważ wywołuje u niego chęć ich posiadania. Tutaj samochód jest jego ofertą.

Jeśli natomiast zdjęcie takiego samochodu pojawi się na stronie firmy, która oferuje usługi budowlane, to również może wywołać emocje u niektórych klientów, ale skutek będzie taki, że spowoduje ono rozproszenie uwagi klienta nawet do tego stopnia, że może on opuścić stronę i przejść na stronę salonu samochodowego, ponieważ przypomni sobie, że również chciałby kupić samochód. Potem może już na tę stronę nie powrócić.

Twoim celem jest jednak zatrzymanie klienta na swojej stronie i to jak najdłużej.

Jeśli twoimi klientami są mężczyźni, to wskazane będzie zamieszczenie zdjęcia ładnej kobiety, ponieważ to wywołuje pozytywne emocje, które umysł może powiązać z tą stroną, a tym samym z twoją firmą. Nie można jednak z tym przesadzać i należy się upewnić, czy rzeczywiście jest to odpowiednie na tej stronie.

Trzeba pamiętać, że człowiek w pierwszej kolejności zwraca uwagę na obrazy, a dopiero potem na treści. Dlatego, że informacje które są przekazywane za pomocą obrazów umysł przyswaja bardzo szybko, natomiast treści pisemne należy rozkodować, czyli przeczytać i zrozumieć, co powoduje obciążenie umysłu i tym samym zajmuje więcej czasu.

Nawet już po stworzeniu strony należy dokonać inwentaryzacji treści i usunąć wszystko to, co nie spełnia żadnej roli. Jest więc zbędne. Twoja strona nie jest jedyną w Internecie i klient zwykle przegląda ich wiele zanim trafi na twoją stronę. Umysł jest już znacznie obciążony i wraz z kolejnymi odwiedzinami na kolejnych stronach klient jest coraz bardziej zniecierpliwiony i znużony. Czasem wystarczy wejście na stronę główną, żeby potencjalny klient od razu ją opuścił nie przeglądając reszty zawartości, gdyż został zaatakowany zbyt duża ilością treści i to trudnych do przetworzenia.

Grafika na stronie powinna się ograniczać wyłącznie do logotypu i niezbędnych elementów, które spełniają jakąś pożyteczną funkcję. Na przykład ramki ułatwiają uporządkowanie tekstu. Zdjęcia prezentują produkty, lub wywołują określone emocje, których nie można przedstawić w inny sposób, szczególnie w przypadku usług niematerialnych.

Dobrym pomysłem jest umieszczenie na stronie infografiki, jeśli można nią zastąpić tekst. Natomiast należy unikać zbędnych ozdobników i różnego rodzaju „fajerwerków”, które były atrakcyjne ponad 20 lat temu, kiedy hitem było w ogóle posiadanie strony.

Większość stron internetowych ma podobny układ menu na stronie. Nie należy więc odchodzić od tego modelu. Klient, który przyzwyczaił się do tego układu będzie odruchowo poszukiwał na stronie poszczególnych pozycji w menu w tych samych miejscach. Nie należy mu tego utrudniać. Zwykle na większości stronach z lewej stronie w menu znajduje się „strona główna”, a z prawej strony „kontakt”. Kliknięcie w logotyp również przenosi na stronę główną. Zmiana tego układu może spowodować, że klient będzie poszukiwał poszczególnych pozycji w menu, co w rezultacie może go do tego zniechęcić.

Trzeba wziąć pod uwagę, że współczesny człowiek ma bardzo duży wybór w Internecie i przy tym jest dosyć niecierpliwy, gdyż zdaje sobie sprawę, że musi przejrzeć określoną ilość stron. Nawigacja na stronie musi być więc przyjazna i w taki sposób skonstruowana, żeby w jak najlepszy sposób ułatwić klientowi odnajdywanie określonych informacji na stronie.

Istotne jest też, żeby strona była zbudowana w taki sposób, żeby klient nie musiał przeszukiwać strony zbyt daleko „w głąb”. Czyli wchodząc na jedną podstronę zostaje odsyłany na kolejną, a z tej na jeszcze kolejną. Doświadczenia dowodzą, że nie należy tworzyć więcej kolejnych podstron „w głąb”, niż na trzy kliknięcia.

Czyli ze strony głównej klient wchodzi na podstronę – jedno kliknięcie, z tej podstrony zostaje odesłany na kolejną podstronę – drugie kliknięcie, z drugiej podstrony odsyłany jest na kolejną podstronę – trzecie kliknięcie. Budowanie strony bardziej „w głąb”, może spowodować zniechęcenie osoby odwiedzającej stronę.

Wielu przedsiębiorców wobec braku pomysłu na zapełnienie strony treścią próbuje uszczęśliwiać potencjalnego klienta zamieszczając linki do innych stron, próbując w ten sposób uatrakcyjnić swoją stronę. Efekt jest taki, że odsyła się klienta ze swojej strony na inną. Natomiast celem powinno być zatrzymanie go jak najdłużej na swojej stronie. Nie należy tutaj uszczęśliwiać nikogo na siłę i nie można zapominać, że klient wszedł na twoją stronę w konkretnym celu. Wskazywanie mu innego celu, może spowodować jego utratę. Jeśli klienta odeślesz na inną stronę, to może on zapomnieć o twojej stronie i już na nią nie wrócić.

Ludzie współcześni są roztargnieni ponieważ zewsząd wielu sprzedawców próbuje zabiegać o ich względy. Nie popełniaj więc tego błędu. Dobrze skonstruowana strona powinna zatrzymać klienta i spowodować, żeby nie miał ochoty przeglądać stron innych oferentów.

Towary, lub usługi, na które jest największy popyt umieszczaj na stronie w sposób wyróżniony, tak żeby klient mógł łatwo je znaleźć.

Wielu niedoświadczonych sprzedawców popełnia ten błąd, że eksponuje towary, lub usługi, na które jest mniejszy popyt, gdyż sądzą, że w ten sposób zwiększą ich sprzedaż. Trzeba zrozumieć, że na rynku trwa walka o klienta. Strona w Internecie nie jest sklepem przy głównej ulicy, gdzie codziennie przechodzi wielki tłum i istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że część z tych ludzi dokona w nim zakupu.

W Internecie klient poszukuje zwykle konkretnego produktu. Najczęściej poszukuje właśnie tych produktów, na które jest największy popyt. W jaki sposób więc chcesz zwabić na swoją stronę jak największą liczbę potencjalnych klientów? Eksponując ten towar, którzy klienci najczęściej poszukują, czy ten, na który jest mniejszy popyt?

To jest co prawda inny temat, który wymaga szerszego omówienia, ale już na etapie tworzenia strony internetowej trzeba o tym pamiętać, że klienta zachęcamy produktem, który jest najbardziej poszukiwany. Dlatego, że celem jest w ogóle zwabienie klienta. Sprzedaż jest elementem wtórnym. Ponieważ żeby coś sprzedać, musi być najpierw klient.

Reasumując zadbaj o to, żebyś to ty decydował o tym co będzie się znajdować na twojej stronie internetowej, bo to ty będziesz jej używać. Usuń wszelkie zbędne elementy na stronie, jeśli uznajesz, że nie spełniają żadnej roli.

Google, jako jedna z najbardziej popularnych firm internetowych oferuje różnego rodzaju usługi, które prezentuje na różnych stronach internetowych. Wejdź na poszczególne strony i sprawdź, czy znajdziesz na nich zbędną grafikę. Jedyną grafiką są przyciski do linków, które prezentowane w formie graficznej ułatwiają nawigację po stronie.

Jednaj nie przeszkadza to w tym, żeby miliony ludzi codziennie te strony odwiedzały. Ponieważ nikt na to nie zwrócił uwagi, ponieważ odbiorców interesuje konkretny produkt, a nie opakowanie.

Pamiętaj, że strona ma być skuteczna i ma sprzedawać, a nie ma być ładna.


Jaką wybrać formę opodatkowania?

Rozpoczynając działalność gospodarczą musisz wybrać odpowiednią formę opodatkowania podatkiem dochodowym.

Generalnie podatki dochodowe dzielą się na podatki od osób fizycznych i podatek od osób prawnych.

Podatek od osób prawnych jest tylko jeden i wynosi 19%. Zobowiązani do jego płacenia są podmioty posiadające osobowość prawną czyli spółki z o.o., spółki akcyjne, oraz wszelkiego rodzaju organizacje będące osobami prawnymi.

Osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą mają do wyboru kilka form opodatkowania.

1. Zasady ogólne, czyli podatek dochodowy według skali podatkowej.

W tym przypadku opodatkowaniu podlega dochód, czyli przychód pomniejszony o koszty jego uzyskania. Przychodem są wszystkie wartości pieniężne otrzymane w ramach sprzedaży towarów i usług jak również wartości niepieniężne, które są kwalifikowane jako przychód z działalności.

Kosztami uzyskania przychodów są wszelkie koszty poniesione w działalności gospodarczej w celu uzyskania przychodu. Czyli koszty zakupu towarów handlowych, najmu lokalu, energii elektrycznej, wynagrodzeń pracowników itp. To zagadnienie zostanie szerzej omówione w odrębnym temacie.

W jaki sposób oblicza się dochód, który podlega opodatkowaniu?

Przykład – firma osiągnęła w danym miesiącu 25 000 zł przychodu z tytułu sprzedaży towarów handlowych. W tym samym miesiącu firma poniosła 17 000 kosztów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Podstawą opodatkowania podatkiem dochodowym będzie więc różnica pomiędzy przychodem a kosztami jego uzyskania, czyli 25 000 – 17 000 = 8000 zł. Od takiej kwoty więc firma będzie musiała zapłacić podatek.

Podatek według skali podatkowej nazywany jest również podatkiem progresywnym, dlatego że jego stawka wzrasta w miarę uzyskiwania większych przychodów po przekroczeniu określonego progu. Obecnie skala podatkowa w podatku progresywnym wynosi 18% do kwoty 85 528 zł, oraz 32% po przekroczeniu tej kwoty. W tej formie opodatkowania występuje tzw. kwota wolna od podatku. Jest to kwota dochodu od której nie płaci się podatku. Naliczanie podatku następuje dopiero od kwoty przewyższającej kwotę wolną.

Od 2017 roku obowiązują nowe, bardziej skomplikowane zasady obliczania kwoty wolnej od podatku dlatego ten temat zostanie omówiony szczegółowo w innym wpisie.

Generalnie jeśli w ciągu roku podatkowego firma osiągnie dochód nie przekraczający 6600 zł, to nie zapłaci podatku dochodowego. Podatek zacznie płacić, od kwot przewyższających tę kwotę według dosyć skomplikowanych algorytmów.

2. Podatek liniowy.

Jest to znacznie prostsza forma opodatkowania, gdyż nie wymaga stosowania algorytmów do jego obliczenia.

Wadą tego podatku jest to, że jego stawka wynosi 19%, czyli jest o 1% wyższa niż w pierwszym progu podatku według skali podatkowej. Jednocześnie w podatku liniowym nie występuje kwota wolna od opodatkowania. Czyli podatek płaci się od każdej kwoty osiągnięcia dochodu. Jeśli więc w przypadku podatku według skali dochód 6600 zł jest zwolniony z podatku, to w przypadku podatku liniowego trzeba będzie zapłacić już 1254 zł.

Należy tutaj jednak dodać, że podstawę opodatkowania zarówno w podatku progresywnym i podatku liniowym pomniejsza się o zapłacone składki ZUS na ubezpieczenie społeczne. Jeśli więc dochód wynosi 8 000 zł, a składki na ubezpieczenie społeczne zapłaciliśmy w kwocie 800 zł, to dochód do opodatkowania wyniesie 7200 zł. Również w jednym i drugim podatku możemy już po obliczeniu podatku odliczyć bezpośrednio od podatku część składki zdrowotnej ZUS w wysokości 7,75% podstawy naliczenia składek ZUS.

W przypadku wyboru opodatkowania podatkiem liniowym trzeba wiedzieć, że nie można odliczać większości ulg podatkowych jak również rozliczać się wspólnie z małżonkiem, lub dzieckiem w przypadku osoby, która samotnie wychowuje dziecko.

Mimo teoretycznie mniej korzystnych zasad naliczania podatku liniowego, w określonych przypadkach jest on znacznie bardziej korzystny, niż podatek progresywny. Głównie wtedy, kiedy planowany dochód jest znacznie większy niż drugi próg podatkowy w podatku progresywnym, czyli 85 528 zł. Ponieważ w przypadku podatku progresywnego od dochodu przewyższającego tę kwotę zapłacimy już 32% podatku. Dlatego też przed dokonaniem wyboru należy dokładnie skalkulować, która forma opodatkowania będzie bardziej opłacalna.

Formę opodatkowania można zmienić w kolejnym roku podatkowym. Jeśli więc w pierwszym roku nie przewidujemy osiągnięcia wyższego dochodu niż pierwszy próg podatkowy, natomiast w kolejnym roku przewidujemy znaczne przekroczenie tej kwoty, to w pierwszym roku możemy wybrać podatek progresywny, natomiast w kolejnym roku można zmienić go na podatek liniowy.

W przypadku wyboru jednego, lub drugiego podatku, podatnik jest zobowiązany do prowadzenia podatkowej księgi przychodów i rozchodów.

3. Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych.

Ta forma opodatkowania jest znacznie prostsza od opodatkowaniem podatkami dochodowymi, ponieważ podstawą opodatkowania jest w tym przypadku przychód.

Skorzystać z tej formy opodatkowania mogą podmioty prowadzące działalność samodzielnie, lub w formie spółki cywilnej osób fizycznych, lub spółki jawnej osób fizycznych. Jak z tego wynika, nie mogą z niego korzystać spółki cywilne, lub jawne, których wspólnikami są osoby prawne.

Należy również spełnić inne warunki:

– z tej formy opodatkowania mogą skorzystać podmioty wyżej wymienione, jeśli w poprzednim roku podatkowym nie przekroczyli 250 000 euro przychodu z działalności wykonywanej samodzielnie, lub w formie spółki, w której suma przychodów wspólników nie przekroczyła 250 000 euro.

Jednak nie w przypadku wszystkich działalności można skorzystać z opodatkowania ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych. Reguluje to Ustawa z dnia 20 listopada 1998 r. o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne.

Zanim więc zdecydujesz się na opodatkowanie tego rodzaju podatkiem musisz sprawdzić, cz rodzaj działalności, który zamierzasz prowadzić nie jest wykluczony przez ustawę z możliwości opłacania tego rodzaju podatku.

Stawki podatku od przychodów ewidencjonowanych wynoszą:

– 20% w zakresie wolnych zawodów,
– 17% – ze świadczenia niektórych usług określonych w ustawie,
– 12,5% – od przychodów z najmu ponad kwotę 100 000 zł,
– 8,5% – od przychodów z najmu do kwoty 100 000 zł, jak również z działalności usługowej w tym z działalności gastronomicznej w zakresie sprzedaży napojów o zawartości alkoholu nie przekraczających 1,5%, oraz innych usług określonych w ustawie,
– 5,5% w zakresie działalności wytwórczej, budowlanej, przewozowej do ładowności powyżej 2 ton, sprzedaży biletów, znaczków itp.,
– 3% w zakresie przychodów z działalności gastronomicznej, z wyjątkiem sprzedaży napojów alkoholowych powyżej 1,5%, przychodów z działalności usługowej w zakresie handlu, działalności rybaków morskich w zakresie sprzedaży ryb, sprzedaży majątku wykorzystywanego w działalności gospodarczej

Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych nie wymaga prowadzenia prowadzenia podatkowej księgi przychodów i rozchodów. Wymagane jest jedynie prowadzenie ewidencji przychodów oraz ewidencji środków trwałych. Jest to więc znacznie prostsza forma rozliczeń z urzędem skarbowym, dlatego wielu wybiera tę właśnie formę.

Natomiast trzeba wziąć pod uwagę, że jest to podatek, który płaci się od przychodu, a nie od dochodu. Nie ma więc możliwości odliczenia kosztów.

Często przedsiębiorcy, którzy wybierają tę formę nie zdają sobie sprawy, że mimo że jest on prostszy, może oznaczać w rezultacie konieczność zapłaty większego podatku. Zanim więc zdecydujesz się na ten rodzaj opodatkowania powinieneś dokonać dokładnej analizy pod kątem opłacalności.

Często powodem wyboru tego podatku jest brak konieczności prowadzenia podatkowej księgi przychodów i rozchodów, której prowadzenie zajmuje czas i wymaga posiadanie dużej wiedzy z zakresu podatków. Można zlecić jej prowadzenie przez biuro rachunkowe, lecz to z kolei jest związane z kosztami. Natomiast często się zdarza, że właśnie ten sposób rozumowania prowadzi do znacznie większych kosztów działalności.

Spróbujmy przeprowadzić małą symulację.

Przyjmijmy, że firma będzie prowadziła działalność handlową rozliczając się podatkiem ryczałtowym w wysokości 3%.
Tutaj zaczyna się pułapka, ponieważ 3% w porównaniu z 18%, czy 19% jednak robi wrażenie i ulegamy złudzeniu, że w pierwszym przypadku zapłacimy mniejszy podatek.

Załóżmy że firma będzie osiągała przez pierwszy rok 20 000 przychodu miesięcznie. Jak na działalność handlową to nie jest kwota szokująca.

Od kwoty przychodu odejmujemy składki na ubezpieczenie społeczne, czyli 20 000 – 846 = 19 154 zł. Podstawa opodatkowania wynosi więc 19 154 zł. Podatek będzie wynosił 19 154 X 3% = 574,62 zł. Od kwoty podatku odejmujemy kwotę ubezpieczenia zdrowotnego – 574,62 – 275,51 = 299,11 zł.Ponieważ podatki płaci się po zaokrągleniu do pełnych złotych, podatek podlegający wpłacie do urzędu skarbowego będzie wynosił 299 zł.

Przyjmując, że przez cały rok firma będzie osiągała takie przychody, w ciągu roku zapłaci więc 3 588 zł podatku.

Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że zwykle w pierwszym roku działalności ponosi się wiele kosztów związanych z uruchomieniem firmy, a w przypadku działalności handlowej dodatkowo koszty zakupu towarów handlowych. Rozliczając się na zasadach ogólnych, gdzie istnieje możliwość odliczenia kosztów od przychodu, mogłoby się okazać, że w ciągu pierwszego roku firma nie osiągnęła dochodu. Nie miałaby więc obowiązku zapłaty podatku. Natomiast jeśli osiągnęłaby stratę z działalności, to mogłaby ją odliczyć w kolejnych latach od dochodu.

Tak więc może się okazać, że w rzeczywistości mimo osiąganych przychodów firma nic nie zarobiła, a nawet poniosła stratę.
W przypadku ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych należałoby zapłacić mimo to podatek, chociaż firma nic nie zarobiła. W przypadku rozliczania się podatkiem na zasadach ogólnych nie zapłaciłaby ani grosza podatku.

Dlatego przed dokonaniem wyboru należy się dobrze nad tym zastanowić.

4. Karta podatkowa.

Ten rodzaj opodatkowania jest jednym z najprostszych form, z której jednak nie wszyscy mogą skorzystać.

Podatek w formie karty podatkowej mogą opłacać podatnicy którzy prowadzą działalność:

– usługową, lub wytwórczo-usługową,

– usługową z zakresie handlu detalicznego żywnością, napojami, wyrobami tytoniowymi a także kwiatami, za wyjątkiem napojów o zawartości alkoholu powyżej 1,5%,

– usługową w zakresie handlu detalicznego artykułami nieżywnościowymi, za wyjątkiem handlu paliwami silnikowymi, środkami transportu samochodowego, częściami i akcesoriami do pojazdów mechanicznych, ciągnikami rolniczymi i motocyklami oraz z wyjątkiem handlu artykułami nieżywnościowymi objętego koncesjonowaniem,

– gastronomiczną, jeżeli nie jest prowadzona sprzedaż napojów o zawartości alkoholu powyżej 1,5%,

– w zakresie usług transportowych wykonywanych przy użyciu jednego pojazdu,

– w zakresie usług rozrywkowych,

Kwota podatku nie jest zależna tutaj ani od wysokości uzyskanego dochodu, ani przychodu.
Kwota podatku jest uzależniona od rodzaju działalności, ilości zatrudnionych pracowników oraz liczby mieszkańców miejscowości, w której prowadzona jest działalność. Wysokość podatku ustala naczelnik urzędu skarbowego. Od podatku opłacanego w formie karty podatkowej można odliczać ubezpieczenie zdrowotne na zasadach takich jak w pozostałych podatkach.

W tym przypadku nie jest wymagane prowadzenie księgowości. Istnieje tylko obowiązek prowadzenia kart wynagrodzeń pracowników. Podatek w postaci karty podatkowej polega na wpłacie stałych miesięcznych kwot podatku, bez względu na to czy wystąpił dochód, czy też przychód. Nawet jeśli więc w danym miesiącu nie wystąpił przychód, podatnik jest obowiązany zapłacić podatek.

To jest oczywiście temat przedstawiony w sposób ogólny, ponieważ w praktyce jest trochę bardziej skomplikowany. Chodzi tutaj o zrozumienie różnic pomiędzy poszczególnymi formami opodatkowania, po to żeby podjąć właściwą decyzję wybierając formę opodatkowania, ponieważ w przypadku błędnej decyzji można ponieść istotne konsekwencje finansowe.

Spółka z o.o. komandytowa

Spółka z o.o. komandytowa jest zwykłą spółką komandytową, lecz jednak wymaga odrębnego omówienia.

Tego rodzaju spółki cieszą się dużym zainteresowaniem wśród biznesmenów, szczególnie takich, którzy już osiągnęli wysoki poziom obrotów, lub działają w branżach o dużym ryzyku.

Jak wiesz z poprzednich tematów spółka komandytowa jest spółką osobową, w której wspólnikami mogą być zarówno osoby fizyczne, jak też osoby prawne.

Spółka z o.o. komandytowa jest właśnie spółką, w której komplementariuszem jest spółka z o.o.

Ponieważ nazywa się spółką z o.o. komandytową to często mylnie uznaje się ją za inny rodzaj spółki, niż zwykła spółka komandytowa. Nazywa się tak dlatego, że spółka komandytowa ma obowiązek w nazwie wymieniać nazwę, lub nazwisko komplementariusza. Jeśli więc komplementariuszem w spółce komandytowej będzie PRYZMAT sp z o.o., to pełna nazwa spółki komandytowej będzie brzmieć następująco. PRYZMAT sp. z o.o. spółka komandytowa.

Dlaczego tworzy się tego rodzaju spółki w takiej strukturze i dlaczego robi się to celowo?

Wiesz już, że wspólnicy spółki komandytowej będący komplementariuszami odpowiadają całym majątkiem za zobowiązania spółki. Dlatego często w sytuacjach kiedy przedsiębiorstwo zaczyna nabierać większych rozmiarów i działalność staje się coraz bardziej ryzykowna, tego rodzaju spółki zostają przekształcane w spółki z o.o. ze względu na uniknięcie, lub ograniczenie odpowiedzialności.

Co prawda w spółce z o.o. wspólnik będący członkiem zarządu nie zawsze może mieć ograniczoną odpowiedzialność, lecz droga egzekucji jest znacznie bardziej wydłużona i rozciągnięta w czasie, ponadto jest związana ze znacznie większymi kosztami po stronie wierzyciela, na skutek czego wielu wierzycieli rezygnuje ze ściągania należności.

W spółce z o.o. komandytowej ta droga zostaje jeszcze bardziej wysłużona, dlatego też pod tym względem taką spółkę uznaje się jako bardziej bezpieczną.

Sposób działania jest następujący: zakłada się spółkę z o.o. w skład zarządu której wchodzą przyszli wspólnicy spółki komandytowej. Następnie zakłada się spółkę komandytową, w której wspólnikami są wspomniana spółka z o.o. i pozostali wspólnicy.

W tym układzie spółka z o.o. jest komplementariuszem, natomiast pozostali wspólnicy są komandytariuszami. Komandytariusze więc odpowiadają tylko do wysokości sumy komandytowej, natomiast komplementariusz, czyli w tym przypadku spółka z o.o. odpowiada całym majątkiem. Cała sztuczka polega na tym, że spółka z o.o. nie posiada żadnego majątku, poza kapitałem zakładowym, który może wynosić jedynie 5 000 zł i w praktyce może już go nie być.

Spółka z o.o. będąca komplementariuszem w praktyce nie prowadzi żadnej działalności poza zarządzaniem spółką komandytową. W praktyce spółką komandytową zarządza zarząd spółki z o.o., czyli osoby, które są jednocześnie komandytariuszami w spółce komandytowej, jednak w tej sytuacji występują jako osoby reprezentujące komplementariusza.

Dlaczego tego rodzaju spółka jest tak bardzo atrakcyjna?

Można sobie wyobrazić sytuację, że spółka komandytowa wpada w poważne tarapaty finansowe i ma problem z wypłacalnością, albo wręcz staje się niewypłacalna. W takiej sytuacji wierzyciel musi skierować pozew przeciwko spółce. Jeśli egzekucja wobec spółki okaże się nieskuteczna, wtedy może skierować kolejny pozew przeciwko komplementariuszowi spółki. Problem w tym, że komplementariuszem jest kolejna spółka. Tym razem spółka z o.o..

Jak wiadomo, ta spółka nie posiada żadnego majątku. Egzekucja wobec niej również okazuje się bezskuteczna. Dopiero wtedy wierzyciel może skierować pozew przeciwko osobom zarządzającym spółką z o.o. i próbować egzekucji z ich prywatnego majątku. Teoretycznie więc nawet w takiej sytuacji wspólnicy mogą nie uniknąć odpowiedzialności.

Tyle teorii. W praktyce bowiem jest to znacznie bardziej skomplikowane. Ponieważ każda egzekucja związana jest z kosztami, które w każdym przypadku musi ponieść wierzyciel. Teoretycznie może żądać zwrotu tych kosztów od pozwanych, ale pod warunkiem, że egzekucja okaże się skuteczna.

Tak więc kierując pozew do sądu wierzyciel musi zapłacić 5% wpisu sądowego od kwoty wierzytelności. Może samodzielnie skierować pozew do sądu, ale zwykle korzysta z usług prawników, którym również musi wypłacić wynagrodzenie. Po uzyskaniu wyroku, lub nakazu zapłaty, musi wystąpić do sądu o nadanie klauzuli wykonalności. Po uzyskaniu tej klauzuli może dopiero skierować wniosek do komornika o egzekucję. To zwykle wiąże się z kolejnymi kosztami, gdyż komornik może zażądać pokrycia kosztów poszukiwania majątku.

Jeśli egzekucja okaże się bezskuteczna tę całą procedurę należy przeprowadzić jeszcze dwa razy, żeby w ostatnim etapie egzekwować z majątku prywatnego faktycznych wspólników. Czyli jeszcze dwukrotnie wierzyciel musi ponieść koszty po 5% kwoty aktualnej wierzytelności i inne koszty związane z egzekucją.

Doświadczeni biznesmeni wiedzą o tym, że często wierzyciele ustępują i rezygnują z egzekucji, lub godzą się na niekorzystne dla nich ugody, dlatego że z czasem maleją szanse na wyegzekwowanie należności, natomiast muszą ponieść kolejne koszty, co zwiększa ich stratę.

Ponadto to, co tutaj jest opisane w kilku zdaniach, w praktyce trwa całe lata.

Tego rodzaje działań są zgodne z polskim prawem, ponieważ teoretycznie nie zamykają drogi wierzycielowi do egzekucji swoich roszczeń. Tyle, że to tylko teoria, ale na tym jest oparte nasze prawodawstwo.

Póki co jest to dopuszczalne, więc powszechnie się z tej sztuczki korzysta.

 


Spółka akcyjna

Spółkę akcyjna omówię pobieżnie ponieważ jest to zaawansowana forma prowadzenia działalności i jeśli ktoś zdecyduje się na założenie takiej spółki, to na pewno znajdzie na ten temat wiele informacji.

Ta forma działalności nie jest zbyt popularna wśród początkujących przedsiębiorców głównie ze względu na minimalny kapitał zakładowy, który jest wymagany do tego, żeby taka spółka powstała.
Kapitał zakładowy spółki akcyjnej wynosi co najmniej 100 000 zł.

Spółka akcyjna jest w swojej strukturze podobna do spółki z o.o. z tą różnicą, że w spółce akcyjnej wkłady inwestorów dzieli się na akcje o równej wartości, a nie na udziały.

Akcje mogą być imienne, lub na okaziciela.

Spółka akcyjna może być notowana na giełdach, gdzie można nabywać akcje danej spółki w wolnej sprzedaży. Tak więc obrót akcjami spółki akcyjnej jest znacznie prostszy, niż udziałami spółki z o.o.

Spółka akcyjna oprócz zarządu musi posiadać radę nadzorczą, co nie jest wymagane w spółce z o.o.

Ten rodzaj spółki jest dosyć skomplikowany w procesie rejestracji jak również zarządzania i raczej powinni nią zarządzać fachowcy, którzy mają już doświadczenie w biznesie.

Nie polecam jako forma działalności dla osób stawiających pierwsze kroki w biznesie mimo nawet posiadania odpowiedniego kapitału.

Rozsądniej jest założyć spółkę z o.o., którą można następnie przekształcić w spółkę akcyjną.


Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością jest dosyć popularną formą prowadzenia działalności gospodarczej, ze względu na swoje zalety. Jednak pomimo zalet, ma też wady.

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (sp. z o.o.) jest spółką kapitałową. Podstawą jej założenia jest więc istnienie w niej kapitału. Minimalny kapitał, który jest niezbędny do tego żeby założyć spółkę z o.o. wynosi 5 000 zł. W przeciwieństwie do spółek osobowych spółka z o.o. mimo że nazywa się spółką, może być jednoosobowa. Może składać się z osób fizycznych i osób prawnych.

Spółka z o.o. jest spółką prawa handlowego. Warunki jej tworzenia i działania określone są w Kodeksie Spółek Handlowych. Tego rodzaju spółki nazywa się też spółkami handlowymi, ponieważ zanim został uchwalony Kodeks Spółek Handlowych, obowiązywał przedwojenny Kodeks Handlowy.

Spółkę z o.o. obecnie można założyć on-line za pośrednictwem platformy Ministerstwa Sprawiedliwości lub poprzez sporządzenie umowy w formie aktu notarialnego.

Spółka powstaje w momencie podpisania umowy spółki. Od tego momentu spółka może prowadzić działalność, jednak do czasu zarejestrowania w Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS) funkcjonuje jako spółka z o.o. w organizacji. W tym czasie spółka ma obowiązek zamieszczania tej informacji przy nazwie (firmie) spółki. Np. PRYZMAT spółka z o.o. w organizacji.

Spółka w ciągu sześciu miesięcy od podpisania umowy spółki ma obowiązek złożyć wniosek o rejestrację w KRS. Jeśli nie dopełni tego obowiązku w tym terminie, spółka ulega rozwiązaniu.

Umowa spółki powinna zawierać co najmniej następujące informacje:

– firmę (nazwę) i siedzibę spółki,
– przedmiot działalności spółki,
– wysokość kapitału zakładowego,
– informację, czy wspólnik może posiadać więcej niż jeden udział,
– liczbę i wartość udziałów przypadających na każdego wspólnika,
– czas trwania spółki,

Spółkę reprezentuje zarząd powołany uchwałą wspólników. Zarząd może być jedno, lub wieloosobowy. Spółka może być reprezentowana również przez pełnomocnika spółki lub prokurenta.

Najwyższym organem spółki jest walne zgromadzenia wspólników. Spółka może powołać również radę nadzorczą lub komisję rewizyjną. W przypadkach określonych przepisami powołanie rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej jest obowiązkowe. Dotyczy to sytuacji, kiedy kapitał zakładowy wynosi co najmniej 500 000 zł, a spółka liczy więcej niż 25 wspólników. Zgromadzenie wspólników należy zwoływać co najmniej raz w roku, w celu między innymi zatwierdzenia sprawozdania finansowego oraz podjęcia decyzji o podziale zysku, lub pokrycia straty.

Na co dzień spółką zarządza zarząd. Jeśli zarząd jest wieloosobowy, to każdy z jego członków może prowadzić sprawy spółki w granicach zwykłego zarządu, pod warunkiem, że żaden z pozostałych członków zarządu nie wniesie sprzeciwu.

Umowa spółki może określać tzw. sposób reprezentacji. To znaczy określać kto może składać oświadczenia woli w imieniu spółki wobec osób trzecich. Oświadczeniem woli może być na przykład podpisanie umowy, lub pisma adresowanego do podmiotów zewnętrznych, podpisanie umowy o pracę itp.

Sposób reprezentacji może być jedno, lub wieloosobowy. Umowa powinna określać szczegółowo, czy każdy z członków zarządu może jednoosobowo składać oświadczenia woli, czy też muszą być spełnione inne warunki. Na przykład umowa może określać, że do składania oświadczeń woli jest upoważniony każdy z członków zarządu jednoosobowo, dwóch lub więcej członków zarządu działających łącznie, jeden członek zarządu działający łącznie z prokurentem itp.

Tego rodzaju informację zamieszcza się w tzw. wypisie z KRS, czy w informacji Krajowego Rejestru Sądowego, który zawiera podstawowe informacje o spółce. Tego rodzaju informacje w KRS są dostępne publicznie.

Dlaczego tego rodzaju spółka nazywa się spółką z ograniczoną odpowiedzialnością?

Tutaj krąży wiele błędnych przekonań, które wynikają z niezrozumienia sytuacji prawnej spółki z o.o. Spółka z o.o. posiada osobowość prawną. Może więc pozywać i być pozywaną, jak również boże być podmiotem praw. Spółka jest bytem niezależnym od wspólników. Panuje powszechne, błędne przekonanie, że wspólnicy spółki z o.o. w każdej sytuacji są zwolnieni z odpowiedzialności za zobowiązania spółki. Tutaj należy się więc pewne wyjaśnienie.

Jak wynika z nazwy tego rodzaju spółki, faktycznie występuje tutaj ograniczona odpowiedzialność. Wspólnik spółki z o.o. odpowiada tylko do wysokości wniesionego wkładu. Czyli może stracić tylko to, co zainwestował. Dotyczy to jednak sytuacji, kiedy wspólnik jest tylko wspólnikiem i nie pełni w spółce funkcji członka zarządu. Członkami zarządu bowiem mogą być wspólnicy, jak również osoby nie będące wspólnikami.

Bardzo często popełnia się podstawowy błąd, szczególnie w nowo tworzonych małych spółkach. Zdarza się bowiem, że powodem założenia spółki z o.o. jest błędne przekonania o braku odpowiedzialności za zobowiązania spółki.

Zwykle w przypadku małych spółek wspólnicy wchodzą w skład zarządu, gdyż sami chcą mieć wpływ za zarządzanie spółką, jak również z tego powodu, że angażowanie osób trzecich jest związane z koniecznością ich wynagradzania, na co mała spółka w początkowej fazie nie może sobie pozwolić. Natomiast należy wiedzieć, że tylko wspólnicy mają ograniczoną odpowiedzialność.

Członkowie zarządu odpowiadają solidarnie całym swoim majątkiem w przypadku niewypłacalności spółki. Czyli wspólnik będący jednocześnie członkiem zarządu nie może korzystać z przywileju ograniczenia odpowiedzialności. Dlatego, że w tej sytuacjo ponosi odpowiedzialność jako członek zarządu, a nie jako wspólnik.

Przykład: spółka z o.o. posiada zadłużenie na kwotę 1 mln złotych wobec kilku wierzycieli.
Wierzyciele pozywają spółkę i uzyskują wyrok sądu, lub nakaz zapłaty i kierują wniosek do komornika o przeprowadzenie egzekucji z majątku spółki.

W wyniku egzekucji komornik zajął majątek spółki, lecz okazało się, że wierzyciele zostali zaspokojeni tylko na kwotę 300 000 zł. Pozostaje do spłaty jeszcze 700 000 zł. Komornik wydaje postanowienie o umorzeniu postępowania wobec braku ściągalności dłużnika, czyli spółki.

W takiej sytuacji wierzyciele mają prawo pozwać członków zarządu i żądać zapłaty pozostałej części długu. W określonych sytuacjach członkowie zarządu mogą uwolnić się od odpowiedzialności, jeśli wykażą, że w odpowiednim czasie złożyli do sądu wniosek o upadłość spółki. Jak z tego wynika spółka z ograniczoną odpowiedzialnością nie w każdym przypadku ogranicza odpowiedzialność.

Spółka z o.o. ma jednak inne zalety, których nie posiadają spółki osobowe. W spółce z o.o. wspólnicy nie mają obowiązku płacenia składek ZUS.

Jej wadą natomiast jest obowiązek prowadzenia ksiąg rachunkowych, czyli tzw. pełnej księgowości co jest związane z większymi kosztami.

Spółka z o.o. pozwala na znacznie lepsze ułożenie sobie stosunków ze wspólnikami, niż w spółkach osobowych. Bowiem wspólnicy mogą się zatrudnić we własnej spółce. Czyli pobierać wynagrodzenie za wykonaną pracę. Wspólnicy mają więc możliwość ustalenia wynagrodzenia za wykonaną dla spółki pracę zgodnie z posiadanymi kompetencjami, które zostaje wypłacane z majątku spółki. W pierwszej więc kolejności wspólnicy zatrudnieni w spółce otrzymują wynagrodzenia, a następnie uzyskują prawo do w zysków spółki zgodnie z posiadanymi udziałami.

Takich możliwości nie dają spółki osobowe, w których nie można odrębnie wynagradzać wspólnika z tytułu świadczenia pracy na rzecz spółki. To znacznie zmniejsza możliwość wystąpienia konfliktów pomiędzy wspólnikami, ponieważ daje większe możliwości ułożenia sobie stosunków wewnętrznych. Wspólnicy będący członkami zarządu mogą również pobierać wynagrodzenia z tytułu pełnienia tej funkcji na zasadach odrębnie ustalonych.

Podstawową jednak wadą spółki z o.o. jest podwójne opodatkowanie, które nie występuje w spółkach osobowych.

Spółka z o.o. jest osobą prawną, opodatkowana jest więc podatkiem od osób prawnych CIT, który obecnie wynosi 19%.

Czyli w pierwszej kolejności od zysku spółki należy zapłacić 19% podatku CIT, a następnie pozostałą część można wypłacić wspólnikom w formie dywidendy, od której również należy zapłacić podatek od zysków kapitałowych, który również wynosi 19%.

Przykład: spółka z o.o. osiągnęła dochód w wysokości 100 000 zł. Od tego dochodu zapłaciła podatek CIT w wysokości 19%, czyli 19 000 zł.
Pozostałą kwotę – 81 000 zł (zysk netto) wspólnicy postanowili wypłacić sobie w postaci dywidendy. Udziałowcami spółki jest dwóch wspólników, z których każdy posiada po 50% udziałów. Na każdego wspólnika przypada więc 40 500 zł dywidendy.

Po wypłacie dywidendy każdy ze wspólników od tej kwoty zobowiązany był zapłacić 19% podatku od zysków kapitałowych, co dało kwotę – 7695 zł. Do kieszeni każdego wspólnika trafiła więc kwota 32 805 zł.

Jak wyglądałaby sytuacja, gdyby spółka była spółką osobową, w której wspólnikami byłyby również dwie osoby?

Spółka osobowa nie płaci podatku CIT, więc przy uzyskaniu dochodu 100 000 zł, cały ten dochód podlegałby wypłacie dla wspólników. Każdy ze wspólników otrzymałby więc po 50 000 zł. Przyjmując, że każdy z nich jest opodatkowany podatkiem liniowym 19%, od tej kwoty musiałby zapłacić 9500 zł podatku. Do kieszeni każdego ze wspólników trafiłoby więc 40 500 zł.
To jest o 7695 zł, niż w przypadku spółki z o.o.

Co się stało z tą kwotą w przypadku spółki z o.o.? Zabrało ją państwo.

To jest ogólna charakterystyka spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Różne mankamenty dotyczące funkcjonowania spółki z o.o. będziemy jeszcze opisywać w kolejnych, dalszych wpisach, ponieważ temat jest bardzo obszerny i trudny do omówienia w jednym tekście.

Jest to jedna z najbardziej popularnych form prowadzenia działalności, dlatego często będzie się pojawiać w kolejnych tematach.

Spółka komandytowa

Spółka komandytowa jest specyficzną spółką osobową prawa handlowego. Składa się z komplementariuszy i komandytariuszy. Komplementariusz i komandytariusz są wspólnikami spółki komandytowej.

Spółka komandytowa różni się tym od pozostałych spółek osobowych, że odpowiedzialność niektórych wspólników jest ograniczona.

Komplementariuszem w spółce komandytowej jest wspólnik, który odpowiada całym majątkiem za zobowiązania spółki, tak jak w pozostałych spółkach osobowych.

Komandytariuszem w spółce komandytowej jest wspólnik, który ponosi ograniczoną odpowiedzialność za zobowiązania spółki. Odpowiedzialność komandytariusza ogranicza się do wysokości sumy komandytowej.

Sumą komandytową jest wkład komandytariusza do spółki ustalony w umowie spółki

Warunkiem funkcjonowania spółki komandytowej jest istnienie co najmniej jednego komplementariusza i co najmniej jednego komandytariusza.

Komandytariusz nie prowadzi spraw spółki i nie reprezentuje jej na zewnątrz. Uprawnionymi do prowadzenia spraw spółki i do jej reprezentacji są komplementariusze.

Istotną sprawą jest tutaj obowiązek poinformowania osób trzecich o tym, kto jest komplementariuszem w spółce. W tym celu w nazwie (firmie) spółki należy zamieścić nazwiska komplementariuszy oraz oznaczenie „spółka komandytowa”.

Ma to istotne znaczenie z tego powodu, że osoby trzecie muszą posiadać informacje o tym, z kim mają do czynienia np. zawierając umowę ze spółką. Bowiem mogą zdarzyć się sytuacje, że kontrahent podpisze umowę ze spółką reprezentowaną przez komandytariusza, który ponosi ograniczoną odpowiedzialność za zobowiązania spółki. Niejako więc działa ze świadomością ponoszenia ograniczonego ryzyka związanego z podpisaniem danej umowy.

Komandytariusz może reprezentować spółkę na podstawie udzielonego pełnomocnictwa przez spółkę. W takiej sytuacji, przed dokonaniem każdej czynności prawnej np. podpisaniem umowy, ma obowiązek ujawnić swoje umocowanie w spółce wobec kontrahenta.

W przypadku działania bez umocowania w zakresie reprezentowania spółki, lub nieujawnienia pełnomocnictwa, odpowiedzialność komandytariusza zostaje rozszerzona w takim zakresie, w jakim odpowiedzialność ponosi komplementariusz w zakresie skutków wynikających z danej czynności prawnej. Np. ze skutków zawarcia danej umowy.

Utrata ograniczenia odpowiedzialności może również nastąpić w przypadku, kiedy komandytariusz zostanie ujawniony w nazwie spółki. Wtedy zostaje traktowany jak komplementariusz, ponieważ osoby trzecie nie mogą być wprowadzane w błąd co do informacji o tym, kto jest uprawniony do reprezentowania spółki i tym samym, kto ponosi pełną odpowiedzialność za skutki podejmowanych czynności prawnych.

Spółka komandytowa jest przeznaczona dla osób, które są zainteresowane jedynie osiąganiem korzyści z posiadanego kapitału. Czyli jeśli ktoś posiada określoną kwotę pieniędzy i jest zainteresowany zainwestowaniem tej kwoty, to może zostać komandytariuszem w spółce komandytowej.

Dlaczego tworzy się tego rodzaju spółki?

Każdy inwestor powinien sobie zdawać sprawę, że inwestowanie może być obarczone określonym poziomem ryzyka. Inwestowanie w działalność gospodarczą jest niewątpliwie podejmowaniem ryzyka na dosyć dużym poziomie.

Ryzyko w przypadku działalności gospodarczej nie ogranicza się wyłącznie do sumy zainwestowanej, lecz rozszerza się na skutki decyzji podejmowanych w czasie prowadzenia biznesu.

Na przykład, ktoś posiada 100 000 zł, które zamierza zainwestować w działalność gospodarczą.

Nie oznacza to, że jeśli działalność okaże się fiaskiem, to ryzykuje stratą najwyżej tej kwoty.

Prowadząc działalność gospodarczą podejmuje się różnego rodzaju ryzykowne decyzje. Załóżmy, że ta kwota została zainwestowana w firmę budowlaną. Firma podpisuje kontrakt na wybudowanie budynku o wartości 10 mln zł. W trakcie realizacji kontraktu okazuje się, że powstało wiele problemów, które uniemożliwiają realizację tego kontraktu. Firma na jego realizację zaciągnęła kredyt w banku. Na skutek problemów z realizacją kontraktu, kontrahent wypowiedział umowę i zażądał kar umownych z tytułu niewykonania w terminie i stwierdzenia usterek.

W rezultacie firma nie tylko nie zarobiła na realizacji kontraktu, ale wszelkie koszty związane z jego realizacją przewyższają uzyskane przychody o 1 milion złotych.

Czyli spółka poniosła stratę w takiej wysokości. Wierzyciele żądają zapłaty tej kwoty.

Tworzy się więc tutaj typowa sytuacja, kiedy ktoś zainwestował 100 000 zł, natomiast ryzyko okazało się 10 – krotnie większe. To nie jest przykład teoretyczny, lecz zwykła codzienność w prowadzeniu firmy.

W takiej sytuacji inwestor może ograniczyć swoje ryzyko, zakładając spółkę komandytową i przyjmując w niej status komandytariusza. Takie rozwiązanie jest dogodne szczególnie dla osób, które nie mają doświadczenia w biznesie i chcą powierzyć swoje pieniądze osobom doświadczonym.

Spółka komandytowa różni się również tym od pozostałych spółek osobowych, że ma obowiązek prowadzić księgi rachunkowe (pełna księgowość).

Pozostałe spółki osobowe mogą prowadzić księgowość w formie podatkowej księgi przychodów i rozchodów za wyjątkiem sytuacji, kiedy ze względu między innymi na przekroczenie obrotów mają również obowiązek prowadzenia ksiąg rachunkowych.

Spółka komandytowa jest zobowiązana prowadzić księgo rachunkowe od pierwszego dnia działalności.

To powoduje, że prowadzenie spółki komandytowej jest droższe, niż pozostałych spółek osobowych, dlatego że prowadzenie ksiąg rachunkowych jest znacznie bardziej skomplikowane, niż prowadzenie podatkowej księgi przychodów i rozchodów.

Wspólnikami w spółce komandytowej mogą być zarówno osoby fizyczne, jak też osoby prawne.

W pozostałej części spółka komandytowa jest podobna do pozostałych spółek osobowych.